0
Posted 21/12/2014 by Basior in Artykuły
 
 

23. Pionek oczami Gry Wstępnej, oraz jak nam się podobał Wiedźmin i Zamki Szalonego Króla Ludwika?

Pionek
Pionek

Na Pionka w tym roku zupełnie nie mieliśmy czasu, szczególnie że z Łodzi do Gliwic jest jednak kawałek drogi. Pojechaliśmy i tak. W tym starciu rozsądek nie miał szans. Zamiast planowanych 2-3 godzin, spędziliśmy tam prawie cały dzień. Cóż zrobić? Pionek wciąga!

Pionek to konwent, który skupia się na graniu samym w sobie. Głównym punktem programu jest zawsze udostępnienie obszernej biblioteki gier, miejsca do grania i Pomarańczowych Koszulek – czyli osób, które wytłumaczą nam zasady rozgrywki. Już samo to byłoby nie lada gratką dla wszystkich fanów gier, szczególnie że impreza jest darmowa. Jednak oprócz tego w Gliwicach czeka też jeszcze całe mnóstwo atrakcji i konkursów. Na 23. Pionku mogliśmy znaleźć stoiska wielu wydawnictw, m.in. Phalanx, Portal, RedImp, Planszóweczka.pl, Lucrum Games, itd. Na wypróbowanie czekały takie nowości jak:

Nam udało się spróbować dwóch pierwszych tytułów. Jakie są nasz wrażenia?

Pionka rozpoczęliśmy od rozgrywki w Wiedźmina, choć niełatwo było dostać się do planszy. Niezwykle przyjemnie spędziliśmy aż 2 godziny, mimo że wybraliśmy skróconą wersję gry! Zasady okazały się proste i po krótkim wprowadzeniu mogliśmy przejść do zabawy. Rozgrywka jest bardzo lekka i łatwa. Nie ma tu wielu wyborów i decyzji. Rzut kostką w wielu miejscach zdecyduje za was. Jeśli więc spodziewaliście się po Wiedźminie wymagającej rozgrywki strategicznej to zdecydowanie się zawiedziecie. Jeśli jednak na waszej półce jest miejsce na lekki, acz zabawny tytuł przygodowy to powinniście być zadowoleni. My bawiliśmy się przednio! Choć naszych współgraczy poznaliśmy właśnie nad planszą Wiedźmina, to już po chwili wszyscy zaśmiewaliśmy się w głos i rzucaliśmy wiedźminowymi żarcikami. W grze nie ma prawie wcale interakcji. Nie zachęca też ona zbytnio do rywalizacji. Rozgrywka jest za to bardzo klimatyczna i jeśli do stołu usiądziemy z kimś, kto da się wciągnąć w przygodę to będziemy się dobrze bawić. Na naszej półce brakowało takiego lekkiego, przygodowego tytułu, czym prędzej więc zakupiliśmy egzemplarz i pośpieszyliśmy po autograf autora. Już planujemy świąteczne rozgrywki, a więc wkrótce możecie spodziewać się recenzji!

Zaraz potem udaliśmy się na stanowisko wydawnictwa Planszóweczka.pl rzucić okiem na Zamki Szalonego Króla Ludwika. W grze naszym zadaniem jest zbudowanie swojej twierdzy. Robimy to dokładając do naszego foyer kolejne pokoje i komnaty. Komnaty mają różne kształty i zastosowania, co pozwala nam tworzyć ciekawe kombinacje. Naprawdę mamy wrażenie że budujemy! Aż żal, że gra kończy się tak szybko i nie można dalej pracować nad swoim zamkiem. Wszystkim fanom Suburbii (w której naszym zadaniem jest stworzenie miasta), Zamki Szalonego Króla Ludwika powinny przypaść do gustu, szczególnie że twórcą jest ten sam autor – Ted Alspach. Zasady budowania będą więc znajome dla graczy Suburbii, wszystko to jednak umieszczone jest w bajkowym klimacie średniowiecznych zamków. Ciekawy wydaje się mechanizm kupowania nowych pomieszczeń, za które płacimy nie do banku, ale Głównemu Budowniczemu (graczowi), który to sam ustala ceny. Wydaje się, że mechanizm ten, jak i cała rozgrywka powinny nabrać rumieńców szczególnie przy grze na cztery osoby, czego nie dane nam było spróbować. Z pewnością jednak Zamki Szalonego Króla Ludwika przypadną do gustu fanom Suburbii. Świetnie powinny też nadać się na rodzinną rozgrywkę. Gra wywarła na nas pozytywne wrażenie, choć gdybyśmy mieli wybrać to pewnie wolelibyśmy budować miasta niż zamki. Dużym minusem Zamków… są nieco szaro-bure, monotonne grafiki. Zaś ciekawe, różnokształtne komnaty aż się proszą o piękne, kolorowe i wyraziste wykończenie! W końcu efekty wizualne i estetyczne to duża część radości z gry. Na szczęście wydawnictwo również pomyślało o tym problemie i w przygotowaniu są już dużo ładniejsze i bardziej zachęcające grafiki, które możecie obejrzeć tutaj. Jeśli Zamkom Szalonego króla Ludwika uda się osiągnąć cel 2 w kampanii na Wspieram.to, gra zostanie wydana z odświeżonym wyglądem.

Pionek słynie także z Giełdy Gier Używanych, do której następnie skierowaliśmy swoje kroki. Można było tam upolować świetne tytuły w jeszcze lepszych cenach! W efekcie więc kilka gier znalazło w nas nowych właścicieli. Nie mogliśmy także ominąć wypożyczalni, w której czekało mnóstwo tytułów i naprawdę każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Na tę edycję Pionka dotarła rekordowa liczba – 900 osób! Co z jednej strony cieszy, bo oznacza że nasze hobby rośnie w siłę, a ludzie z całej Polski mają ochotę spędzić czas grając. Z drugiej jednak strony od samego rana brakowało stolików i krzeseł, a żeby wypożyczyć grę, czy kupić coś do jedzenia trzeba było niejednokrotnie postać w kolejce. Miejmy więc nadzieję, że następnym razem Pionek powita nas w większej sali, gdzie jeszcze większa liczba planszówkowych fanów bez problemu znajdzie dla siebie miejsce.

Jeśli tylko będziecie mieli okazję wybrać się do Gliwic na kolejnego Pionka – w czerwcu, zróbcie to koniecznie! Na pewno wspaniale spędzicie weekend!


Basior