0
Posted 11/02/2015 by Basior in Artykuły
 
 

O tym, jak zjawiliśmy się na 6. edycji konwentu zjAva!

zjAva 6
zjAva 6

W miniony weekend zawitaliśmy do Warszawy, aby po raz pierwszy odwiedzić zjAvę – zimowy konwent dla miłośników gier bez prądu – nie tylko planszowych, ale i bitewnych, RPGów, czy LARPów. Choć organizatorzy sami określają się kameralnym i niewielkim konwentem, to na odwiedzających czekała naprawdę cała masa atrakcji – prelekcji, konkursów, wystawców itd. Jak my się tam bawiliśmy?

Prawdę powiedziawszy o zjAvie nie wiedzieliśmy zbyt wiele przed tegoroczną wizytą w Warszawie. Pierwsze co przychodziło do głowy, to dość niecodzienna zasada mówiąca o tym, że uczestnicy konwentu muszą posiadać obuwie na zmianę (i rzeczywiście – pamiętajcie o tym wybierając się na zjAvę, alternatywą są tylko plastikowe ochraniacze!). To jednak okazało się zupełnie nie przeszkadzać, a nawet być wygodnym w czasie zimowej pluchy.

Co oferował konwent odwiedzającym? Pierwsze kroki większość osób kierowała do obszernego Games Roomu, na który przeznaczono dużą część sali gimnastycznej. Tutaj również znajdowały się stanowiska wystawców. Z jednej strony można było zaopatrzyć się w przeróżne gadżety dla fanów fantastyki – koszulki, biżuterię, maskotki Cthulhu, czy stylizowane mapy Śródziemia. Z drugiej, prezentowali się wydawcy gier planszowych. Na te stoiska przewidziano naprawdę wiele miejsca i każda firma miała do dyspozycji kilka stolików. Dzięki temu nie było problemu, żeby wypróbować grę, a na odwiedzających czekały nie tylko najświeższe nowości, ale też inne znane tytuły. Tym sposobem udało nam się nadrobić kilka zaległości i wreszcie zagrać w Potwory w Tokio Egmonta, które natychmiast skradły nam serca i pewnie niedługo zawitają na naszej półce. Spróbowaliśmy też gry Apacze i Komancze – wyróżniającej się z oferty Egmontu jako bardziej zaawansowanej i strategicznej. Ta jednak zupełnie nie przypadła nam do gustu. Szczególnie zaś zawiedliśmy się szaro-burymi grafikami, które były nieczytelne.

Zdecydowanie najbardziej podobało nam się stoisko Lucrum Games. Tam udało nam się wreszcie zagrać w osławione w zeszłym roku (dzięki nagrodzie Spiel de Jahres 2014) Przebiegłe wielbłądy. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że jest to nie tylko gra na imprezę albo dla dzieci. Pod wesołą, losową otoczką nowej wersji Pędzących żółwi, skrywa się drugie dno. Świetnie odnajdą się tu osoby lubiące gry hazardowe, w których z uwagą trzeba przeliczać prawdopodobieństwo i pilnie śledzić zakłady pozostałych graczy. Okazuje się, że wygrana nie musi być wcale podyktowana losem, a dobra taktyka niezwykle się przyda. Nie bez powodu gra została wyróżniona nagrodą! Spróbowaliśmy także przedpremierowej zabawy w twórców świata, w nowym tytule – Gaja. Bardzo ładne, kolorowe wydanie naprawdę przyciąga oko. Rozgrywka zaś pozostawiła nam poczucie niedosytu. Z chęcią zagralibyśmy jeszcze raz, aby wyrobić sobie o niej zdanie. Najlepiej jednak bawiliśmy się przy szybkiej grze imprezowej Col-or-form (o roboczym tytule Kolor czy kształt), która pojawi się w ofercie Lucrum Games w tym roku. Choć gry imprezowe to nie nasza bajka, w tę wciągnęliśmy się natychmiast. Przed graczami układa się kwadrat 3 na 3 złożony z kolorowych figur. Należy jak najszybciej odwzorować zadany układu. Wystarczy jednak, że w każdym polu zgadzać się będzie tylko jedna cecha – kolor lub kształt. W salwach śmiechu i krzyków zagraliśmy dwie szybkie partie. Teraz wypatrujemy kiedy ten tytuł zostanie wydany, aby dodać go do swojej kolekcji. Dziękujemy Tomkowi za ciekawe zaprezentowanie nam wszystkich gier. To była naprawdę dobra zabawa! Z dużą uwagą będziemy śledzić kolejne kroki wydawnictwa.

Na zjAvie można było spotkać także przedstawicieli wydawnictwa Paladynat, wraz z pierwszym tomem Sagi o Katanie z cyklu Kryształy Czasu. Zdradzili nam oni, że być może niedługo w swojej ofercie będą mieli także coś dla fanów planszówek. Z zainteresowaniem czekamy więc na dalsze wieści.

Na graczy czekała również obszerna wypożyczalnia gier planszowych. Bardzo podobało nam się jej zaopatrzenie. Nie brakowało najnowszych tytułów. Najpopularniejsze zaś pojawiały się w kilku egzemplarzach, nie było więc problemu ze znalezieniem ciekawej pozycji do rozgrywki.

Udało nam się także wysłuchać prelekcji o ciekawych mechanikach w grach planszowych Grzegorza Laskowskiego z serwisu Board to be Wild. Niestety na zjAvie mogliśmy spędzić tylko jeden dzień, nie udało nam się więc pojawić na drugim z wystąpień dotyczącym planszówek przygotowanym przez Annę i Kubę Polkowskich z serwisu Board Game Girl.

Równie wiele atrakcji czekało na wielbicieli innych gier. Szczególnie dla fanów RPGów, program wydawał się bardzo bogaty i oferował szeroką gamę prelekcji i konkursów. Gdyby czas pozwolił, pewnie znaleźlibyśmy coś dla siebie i w tej części konwentu.

zjAva bardzo przypadła nam do gustu. Program był różnorodny i ciekawy, nawet jeśli patrzeć na niego tylko z perspektywy gracza planszówkowego. Jedyne co zmienilibyśmy w programie, to z chęcią umieścilibyśmy w nim więcej prelekcji ze świata planszówek. Choć turniejów i konkursów z tej dziedziny było naprawdę bez liku, to strefa prelekcji zdominowana była przez część RPGową. Bardzo jednak podobała nam się duża ilość wystawców – nie tylko wydawców gier planszowych, ale również tych oferujących przeróżne gadżety. Całą organizację konwentu należy również ocenić pozytywnie. W zasięgu wzroku zawsze udawało się znaleźć kogoś z organizatorów, kto z chęcią wskazał drogę na prelekcję, czy podpowiedział jakie punkty programu się zbliżają.

Na 6. zjAvie bawiliśmy się bardzo dobrze, a że Warszawa niedaleko, to z chęcią za rok zjAvimy się po raz kolejny! Zachęcamy do tego i Was, szczególnie jeśli jesteście z centralnej Polski!


Basior