Alchemicy, czyli z tabletem nad planszą

 

Alchemicy słyną głównie z tego, że w magicznych kociołkach mieszają za pomocą tabletu lub smarfona. Od niedawna spotykamy coraz więcej gier planszowych, które nie do końca są grami bez prądu i tak też jest w przypadku Alchemików. Jakie wrażenia przynosi taka innowatorska rozgrywka? Czy użycie tabletu odbiera urok planszówce, czy też wręcz przeciwnie i nadchodzi nowa era w planszowym świecie?

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: , ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
90%


 
Grywalność według niego
80%


 
Cena/jakość
90%


 
Regrywalność
90%


 
Skalowalność
80%


 
Total Score
86%
86/100


User Rating
2 total ratings

 


0
Posted 18/01/2017 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Dzisiaj dostałem mój nowy kociołek. Nareszcie moje laboratorium jest gotowe! Całe dnie zbierałem i suszyłem składniki w oczekiwaniu na tę chwilę. Co by tu zmieszać najpierw?

Tak wita nas instrukcja do Alchemików. I tak właśnie przyjdzie nam się poczuć po otwarciu pudełka. Gra porwie nas bowiem w świat czarów, magicznych mikstur i szalonych czarnoksiężników. Każdy z nas dostanie swoje niewielkie laboratorium, w którym przyjdzie mu przeprowadzać swoje tajemnicze eksperymenty. Zanim jednak do tego dojdzie musicie nauczyć się podstaw Alchemii. Za każdym składnikiem dostępnym w grze stoi jeden tajemniczy alchemon – związek trzech cząsteczek: niebieskiej, czerwonej i zielonej o pewnym znaku: plusie, bądź minusie. Kiedy dwie takie cząsteczki spotykają się w waszym kociołku, alchemony łączą się, tworząc jedną z sześciu mikstur: zdrowia, trucizny, mądrości, szaleństwa, szybkości, paraliżu albo neutralny wywar, czyli po prostu smaczną zupę. Doskonale wiemy jak cząsteczki reagują ze sobą i jaki będzie wynik połączenia dwóch alchemonów. To, czego nie wiemy to, który alchemon stoi za którym składnikiem (zmienia się to losowo w każdej grze). Tego właśnie będziemy próbowali się dowiedzieć podczas rozgrywki. Czas więc rozpocząć eksperymenty! Niekiedy uda nam się do tego wykorzystać naiwnego ucznia, czasem tajemniczą miksturę będziemy musieli wypróbować na sobie. Jednak czy warto ryzykować paraliż lub szaleństwo w imię wiedzy? Kiedy wrzucimy dwa składniki do kociołka, wystarczy już tylko chwilę pogotować na wolnym ogniu, a tablet, czy smartfon za pomocą specjalnej aplikacji powiedzą nam jakie są wyniki naszego eksperymentu.

Stajemy więc w alchemiczne szranki. Tylko jeden z nas może zostać najlepszym czarnoksiężnikiem w mieście. Wyniki swoich licznych eksperymentów będziemy mogli opublikować, przypisując któryś z alchemonów do konkretnego składnika. Lepiej jednak, żebyśmy byli pewni swojej teorii, pozostali tylko czyhają bowiem na nasz błąd, gotowi w każdej chwili obalić tezę i pozbawić nas reputacji. Jeśli jednak udadzą nam się publikacje czekają na nas stypendia, wystąpienia na konferencji i wieczna chwała. 😉 Ponieważ musimy jakoś zarobić na życie, niekiedy przyjdzie nam także sprzedawać nasze mikstury poszukiwaczom przygód. Czy jednak uda nam się stworzyć żądany magiczny preparat, czy też oszukamy nieszczęsnego bohatera, sprzedając mu zwykłą zupę? Na straganie czekają też na nas potężne artefakty, które pomogą nam udowodnić, że jesteśmy najlepszymi alchemikami w okolicy. Przechadzając się po miasteczku, niekiedy pomożemy także jego mieszkańcom, którzy odwdzięczą się z dwójnasób swoimi przysługami. Wszystko to po to, aby w ciągu sześciu tur zdobyć najwięcej punktów za swoją reputację, stypendia, artefakty i teorie naukowe.

Zasady alchemików nie są proste. Nie tylko musicie nauczyć się, jakie akcje czekają na was na planszy i jak je wykorzystać do swojej strategii, ale także poznać podstawy alchemii i nauczyć się skutecznie dedukować na podstawie waszych eksperymentów. Nic dziwnego więc, że instrukcja jest długa i obszerna. Trzeba jednak przyznać, że czyta się ją jednym tchem i z uśmiechem na ustach. Jest ona bowiem fabularyzowana, przesiąknięta klimatem i poczuciem humoru, a już od pierwszych stron, prezentując nam teorię alchemonów, zaprasza nas do mieszania w kociołku i zabawy aplikacją, co daje mnóstwo frajdy, ale też znajdziemy tam wiele podpowiedzi i dobrych rad. Odrywając się od instrukcji, po prostu nie możemy się doczekać rozgrywki i już czujemy się jak młody, acz obiecujący, adept alchemii.

Dowiedz się więcej…

Nie tylko instrukcja, ale i cała rozgrywka w Alchemików na wskroś przesiąknięta jest tematem. To jeden z najbardziej klimatycznych tytułów, w jakie graliśmy. Alchemiczne przepychanki porywają nas bez reszty. Przy stole nie raz usłyszycie poważne: Drodzy koledzy po fachu, chciałbym niniejszym ogłosić teorię kurzej łapy! Nie od dziś wiadomo, że teoria mandragory była niezwykle kontrowersyjna, teraz mamy wreszcie podstawy, aby ją obalić… 🙂 Co więcej temat ten jest niebanalny i wyjątkowo chwytliwy. Połączenie magii z nauką (publikacjami, konferencjami i dyskusjami) to mieszanka wybuchowa, ale bardzo zachęcająca.

Mnóstwo frajdy dostarczy nam także aplikacja na smartfony. Jeśli obawialiście się, że takie użycie najnowszych zdobyczy techniki może zaszkodzić klasycznemu urokowi planszówki, to nie musicie się martwić. Aplikacja naprawdę dodaje urokowi Alchemikom, zupełnie nie odbierając im plusów tradycyjnej planszówki. Stanowi ona jedynie przyjemny dodatek do gry. Dodatek, który jest bardzo ciekawym urozmaiceniem i który zapewnia dodatkową frajdę, dodatkowe emocje. Co więcej, dzięki niemu każda rozgrywka może być oparta na innych założeniach – alchemonach, wybranych w losowy sposób. Aplikacja zaś jest bardzo prosta i intuicyjna. Ot, wybieramy akcję, którą chcemy przeprowadzić i skanujemy dwie karty (szybko i wygodnie, bo za pomocą aparatu), zaciskamy kciuki i z wypiekami na twarzy czekamy na wynik. Możemy grać z użyciem jednego lub wielu urządzeń. Tradycyjne uparciuchy mogą także grać bez smartfona, jeśli zastąpi go niebiorący udziału w rozgrywce mistrz gry. Z pewnością to jednak właśnie aplikacja zapewni wam więcej frajdy.

Nie tylko aplikacja wyróżnia Alchemików, ale także to, co znajdziemy w pudełku. Jest na czym oko zawiesić. 🙂 Elementów jest bardzo dużo, ale są zaskakująco dobrze przemyślane i pomocne. Wszystko okraszone jest bardzo ładnymi, ciekawymi grafikami. A co oczywiście najważniejsze, w Alchemikach znajdziecie także kociołki: duże, tekturowe, wysokie, sprytne zasłonki, gdzie czeka na was wygodne miejsce na opisy waszych tajnych eksperymentów i mieszanie składników. Z zewnątrz każdy z graczy wygląda jak naprawdę schowany za swoją laboratoryjną aparaturą.

To, co nas najbardziej w Alchemikach urzekło, to myślenie, do którego zmusza nas gra. Mózg aż paruje. Nie tylko musimy zbudować odpowiednią strategię rozgrywki i sprytnie balansować pomiędzy handlem, a działalnością naukową. Musimy także być mistrzami dedukcji, aby osiągnąć sukces w naszych badaniach. Satysfakcję będziemy więc czerpać nie tylko z wygranej samej w sobie, ale także jeśli wyniki naszych badań okażą się prawdziwe na koniec rozgrywki. Ale i to nie wszystko, musimy także bowiem świetnie blefować. To, czy nasi rywale zawierzą naszym badaniom jest bardzo istotne. Co to za frajda, kiedy wiemy już, że nasza teoria była błędna i właśnie zbieramy się, aby ją obalić, kiedy ktoś ufnie decyduje się ją wesprzeć i postawić na to swoje punkty. Co to za frajda, kiedy niedowiarek wystawia nas na próbę, ale tego alchemonu akurat jesteśmy pewni. Mimo tak wielu zasad i konieczności tęgiego kombinowania, downtime nie wydaje się zbyt długi. Czasem potrzebujemy kilku minut, aby zniknąć z nosem w swoich notatkach, ale zwykle robimy to podczas ruchu innych graczy. Nie mamy więc kiedy się nudzić, czekając na swoją turę, a bywa nawet, że przybywa ona do nas zbyt szybko. Co prawda ostatecznie nad planszą i tak przyjdzie nam spędzić około 2 godzin, ale czas ten znika nie wiedzieć kiedy.

Mimo tak wielu decyzji, które na nas czekają w Alchemikach, musimy być także przygotowani na niemało losowości. Nasze możliwości w dużej mierze zależą od tego jakie składniki uda nam się zdobyć. Do tego jeszcze duże znaczenie ma to, jakie alchemony tym razem ukryły się za tymi składnikami i na ile skuteczne będą nasze eksperymenty. Czasem mamy dużo szczęścia i już po trzeciej próbie wiemy na pewno jak wygląda cząstka ropuchy, a czasem odwrotnie – nawet czwarta próba nie da nam jednoznacznego rozwiązania i pozostaje nam tylko ryzykować, blefować. Jest to jednak losowość wspaniale pasująca do rozgrywki i świetnie wspierająca klimat, dodająca kolejnych emocji. W ogóle emocji, śmiechu, żartów i słownych przepychanek nad planszą do Alchemików jest co niemiara.

Alchemicy oferują nam wyważony poziom interakcji. Interakcja taka wspaniale pasuje do klimatu rozgrywki – na tyle duża, by wprowadzić ducha rywalizacji, na tyle mała, by nie przeszkadzać naszej chęci siedzenia w samotności w laboratorium, mieszania kolejnych mikstur i dedukowania. Czasem rywale pozbawią nas pożądanego składnika, czy artefaktu albo przekabacą poszukiwacza przygód, aby kupował mikstury od nich. Często ścieramy się z nimi na arenie naukowej, gdzie nie raz ktoś opublikuje teorię, o której pomyśleliśmy przed nim, albo będzie próbował obalić nasze badania. Alchemicy dobrze się skalują. Gra we dwoje jest przyjemna, ale spokojniejsza. Pełny potencjał rozgrywki zobaczymy dopiero w większym gronie, gdy na planszy robi się ciaśniej, a gra nabiera zawrotnego tempa – teorie powstają i zaraz są obracane w proch, a walka o każde pole jest naprawdę zażarta.

Czy Ci się spodoba?

Alchemicy to gra, która naprawdę nas zaskoczyła. Do pomysłu zaangażowania smartfona w grę planszową podchodziliśmy nie tylko z ciekawością, ale i z dystansem. Okazuje się jednak, że aplikacja w Alchemikach to strzał w dziesiątkę, który nie tylko dodaje im unikalności, ale też mnóstwa frajdy, uroku i emocji.

Alchemicy niezwykle przypadli nam do gustu. To ogromnie klimatyczny tytuł, który naprawdę pozwala nam się poczuć nieco szalonymi magami, który zmusi nas do myślenia i dedukowania, ale też do blefowania i sprytnego ryzyka. Niestety, żeby zacząć zabawę, trzeba przebrnąć przez dość dużo zasad, co może odstraszyć niedzielnych graczy. Wprawni planszówkowicze powinni jednak bawić się wspaniale, bo Alchemicy to… po prostu magia!


Co lubimy


innowatorskie rozwiązania – rozgrywkę wspiera aplikacja na smartfona; ładne i wygodne wydanie (śliczne kociołki!); ciekawą, ogromnie klimatyczną rozgrywkę, zmuszającą nas zarówno do myślenia strategicznego, jak i dedukowania i blefowania; chwytliwy temat; zabawną, fabularyzowaną instrukcję

Na co narzekamy


Basior