Boss Monster, czyli co słychać w pikselowych podziemiach?

 

Wielu z nas z rozrzewnieniem wspomina komputerowe platformówki, oparte na pikselowych grafikach. Piksele wracają zaś w pełnej krasie, w nowej, tym razem karcianej, odsłonie. Boss Monster zabiera nas w podróż po takich właśnie pikselowych planszach, z pikselowymi potworami i bohaterami. Jak wypada karcianka w 8-bitowych klimatach?

 
Podsumowanie
 

Gatunek: , ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
75%


 
Grywalność według niego
85%


 
Cena/jakość
80%


 
Regrywalność
80%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
78%
78/100


User Rating
1 total rating

 


0
Posted 26/10/2015 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

W grze Boss Monster wcielamy się pikselowych Bossów, panów podziemi, pilnujących swoich bezcennych skarbów. Pewnie nie raz zdarzyło się wam być śmiałkami, podróżującymi przez takie lochy w poszukiwaniu sławy na 8-bitowych, komputerowych mapach. Tym razem staniecie jednak po drugiej stronie barykady, a bohaterowie będą waszymi wrogami!

Jako pikselowi władcy musicie zbudować jak najstraszniejsze, ale i najbardziej kuszące podziemia. Waszym zadaniem jest bowiem zdobyć 10 dusz bohaterów, którzy polegli w waszych lochach. Najpierw jednak musicie sprawić, aby śmiałkowie zapukali właśnie do waszych drzwi, przekonując ich najcenniejszymi dla nich skarbami, czekającymi w waszych korytarzach. Kiedy już zwabiliście bohatera, pozostaje wam tylko pokonać go w swoich komnatach. Jeśli polegnie on w podziemiach, jego dusza staje się waszym trofeum. Jeśli jednak zwycięsko przez nie przejdzie, zadaje wam ranę, a  Boss, który otrzymał pięć obrażeń odpada z gry. Co więcej, we wszystkim mogą mącić czary rzucane przez nas lub naszych przeciwników. Wszystko jasne? To możemy zaczynać!

Boss Monster to gra prosta. Z łatwością usiądą do niej początkujący planszówkowicze, choć nie znaczy to, że tylko im spodoba się rozgrywka. Zasady są łatwe, a w pudełku czeka też na nas wygodna „ściąga”, która pomoże nam przypomnieć sobie reguły po przerwie i ułatwi tłumaczenie zasad innym. Co prawda, po przeczytaniu instrukcji mieliśmy wciąż kilka pytań i wątpliwości, udało nam się jednak rozwiązać je domowymi sposobami, choć przydałoby się nieco więcej wyjaśnień.

Dowiedz się więcej…

Naszą recenzję wypada zacząć właśnie od osławionych pikseli, prawda? Niech więc tak będzie. JEJ nie bardzo podobają się 8-bitowe grafiki. Mimo, że chętnie grała w pikselowe platformówki, to jednak łezka w jej oku nie kręci się na to wspomnienie i zdecydowanie uwielbia nowoczesne grafiki. Z drugiej strony ON koniecznie chciał zerknąć na Boss Monstera, choćby dla samych grafik właśnie. Ot, znowu mały domowy konflikt 😉 Bez względu jednak na to, co sądzicie o pikselach, to karty w Boss Monsterze po prostu muszą się wam spodobać! W tym tytule 8-bitowe grafiki pasują jak mało gdzie i nawet JEJ trudno jest wyobrazić sobie Boss Monstera w innej szacie graficznej. Karty wspaniale wspierają temat gry i podczas rozgrywki naprawdę czujemy się jak w dzieciństwie, przed ekranem komputera. Grafiki to jednak nie wszystko. Opisy kart zrobione są przezabawnie i skrywają wiele niespodzianek. Wręcz nie można ich nie przeczytać, nawet jeśli zupełnie nie mają wspływu na rozgrywkę. Zapewniamy jednak, że warto i nie raz zaśmiejecie się w głos. Nasi osobiści faworyci to Jasiek z Wieczornej straży (czyż nie brzmi znajomo?), Olbrycht Danielski, Karol Nieletni (dostał pozwolenie od mamy, aby poszukać kilku przygód, ale musi wrócić do domu przed zmrokiem) i Błażej Bezspodni. A wasi?

Kiedy już pozachwycaliśmy się pikselami, czas przejść do meritum. Czy Boss Monster oferuje nam ciekawą rozgrywkę? Zdecydowanie tak. Gra jest lekka, z pewnością szybka (wprawionym zajmie tylko 15-20 minut), ale niebanalna. Budując nasze podziemia, musimy bardzo wprawnie balansować pomiędzy dbaniem o ilość skarbów, a zwiększaniem „zabójczości” naszych lochów. Kuszenie bohaterów to chyba najważniejsza faza gry, która nie raz przesądzi o naszym zwycięstwie lub jego braku. Cóż z tego, że naszym podziemiom nie będzie w stanie sprostać żaden śmiałek, skoro nikt ich nie odwiedzi? Cóż z tego, że to przed naszymi lochami ustawiła się cała kolejka herosów, jeśli nie jesteśmy w stanie zdobyć ich dusz? Faza przynęty zmusza nas więc do bycia bardzo elastycznym i wiecznego balansowania pomiędzy tymi skrajnościami. Preferencje bohaterów znamy zaś na tyle wcześnie, aby móc odpowiednio zareagować. Co więcej, stawka zmienia się z tury na turę. Jeśli bowiem bohatera nie da się jednoznacznie przyporządkować do podziemi (ze względu na remis), dodaje się go do puli kolejnej rundy. Bywa, że w kolejce czeka więc trzech, czterech dodatkowych herosów, a walka o ich skuszenie staje się coraz bardziej zaciekła. Gra przyśpiesza też z czasem, kiedy to do miasta przybywają bohaterowie legendarni – dwa razy trudniejsi do pokonania, ale i dwukrotnie bardziej cenni. Jeśli zaś któryś z Bossów zostanie wyeliminowany, liczba nowych bohaterów wcale się nie zmniejsza, a rozgrywka staje się tym bardziej szalona. Przetrwać może tylko najlepszy władca podziemi. Boss monster, pozostawia nam więc szeroki wachlarz wyborów, jak na grę krótką i lekką, zachowując przy tym bardzo duży dynamizm.

Mimo tego, że każdy z nas buduje oddzielne podziemia, to w Boss Monsterze nie brakuje interakcji. Faza kuszenia bohaterów stanowi oczywiście jej główny element. To tutaj musimy przechytrzyć naszych przeciwników, zgarniając im łakome kąski sprzed nosa, czy też właśnie wystawiając ich na starcie ze zbyt silnym bohaterem. To tutaj z przejęciem wyciągamy szyje, żeby przyjrzeć się lochom innych graczy i sprawdzić, czy udało nam się wystrychnąć ich na dudka. To jednak nie wszystko. Talia czarów skutecznie dba o to, aby nie zabrakło nam emocji. Magia pozwoli nam bowiem podrzucić kłodę pod nogi rywalom, niszcząc ich komnaty, czy też wzmacniając bohaterów, albo uratować siebie z trudnej sytuacji, poprawiając nasze lochy, czy też np. zawalając je wraz zbyt silnym herosem. Nawet jeśli u Twoich bram stoi ostatni śmiałek niezbędny Ci do zwycięstwa, nawet jeśli pokonanie go wydaje Ci się bułką z masłem, nie zacieraj rąk, nie wiesz bowiem co szykują dla Ciebie Twoi przeciwnicy, a sytuacja może odwrócić się w mgnieniu oka! Karty czarów są jednak bardzo trudne do zdobycia. Dzięki temu Boss Monster nie jest przesycony złośliwością, ale nie można też narzekać, że gramy niezależnie. Szczególnie dobrze wyważoną ilość interakcji otrzymamy w wariancie dwuosobowym, który naszym zdaniem wypada najlepiej. Rozgrywka jest wtedy najkrótsza i najłatwiej jest śledzić przeciwnika. Wariant czteroosoby jest również przyjemny. Po przeczytaniu instrukcji obawialiśmy się też nieco downtime’u i tego, że oglądanie trzech innych osób, zmagających się z bohaterami w podziemiach może być nużące. Rozgrywka jest jednak na tyle krótka, że nie stanowi to problemu i trzeba przyznać, że Boss Monster skaluje się bardzo dobrze.

Boss Monster to karcianka, musicie być więc gotowi na niemałą dawkę losowości. Bywa, że do ręki dostaniemy takie komnaty, z których naprawdę nie da się stworzyć sensownych podziemi. Bywa, że do miasta przybędą bohaterowie, z którymi nie mamy szans się zmierzyć. Sytuacja jednak zmienia się bardzo dynamicznie. Układy sił i kart są inne w każdej turze. Właściwie do ostatniej chwili możemy odwrócić niekorzystny los i wciąż sięgnąć po zwycięstwo. Choć bywa również, że figlarna fortuna odsunie się od nas w najmniej spodziewanym momencie. Tego typu losowość stanowi jednak siłę karcianek i to głównie za nią je uwielbiamy, czyż nie? Dzięki niej każda rozgrywka w Boss Monstera jest inna i stawia nas przed innymi wyzwaniami.

Czy Ci się spodoba?

Boss Monster to gra nie tylko dla tych, którzy z łezką w oku wspominają swoje zmagania na Atari. Świetnie będą bawić się przy niej zarówno początkujący, jak i zaawansowani gracze. Przede wszystkim zaś wszyscy Ci, którzy szukają bardzo szybkiej i dynamicznej karcianki, wciąż pozostawiającej nam szerokie pole do strategicznego kombinowania. Boss Monster to niezwykle przyjemny filler. Od kart zaś trudno oderwać oczy i przed nami pewnie jeszcze nie jedna rozgrywka nim odkryjemy ich wszystkie tajemnice i smaczki!

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Trefl Joker Line.

Trefl Joker Line


Co lubimy


zabawne opisy kart; pikselowe grafiki wspaniale pasujące do klimatu gry; szybką i lekką, ale wciąż strategiczną rozgrywkę; bardzo dobry wariant dla dwóch osób

Na co narzekamy


instrukcja pozostawia kilka niejasności

Basior