Boże Igrzysko: Magnaci, czyli walka o Rzeczpospolitą

 

Boże Igrzysko: Magnaci to gra, która urzekła nas dość szybko, zarówno tematyką, pięknym wydaniem jak i ciekawą mechaniką. Już wcześniej mogliście przeczytać o naszych pierwszych wrażeniach znad planszy, gdy graliśmy jeszcze w prototyp. Magnaci już od kilku miesięcy dumnie prezentują się na naszej półce. Co sądzimy o grze teraz?

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: , ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
40%


 
Grywalność według niego
60%


 
Cena/jakość
90%


 
Regrywalność
40%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
60%
60/100


User Rating
4 total ratings

 


1
Posted 26/05/2015 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Gra Boże Igrzysko: Magnaci pozwoli nam się wcielić w głowę szlacheckiego rodu w czasach świetności Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Przed nami rozpościera się ogromny kraj (grać przyjdzie nam na historycznej mapie z około 1600 roku), a naszym zadaniem jest obronić go przed zewnętrznymi najeźdźcami. Jeśli bowiem Rzeczpospolita upadnie (doprowadzimy do trzech rozbiorów kraju), wszyscy przegramy. Zwycięzca może być jednak tylko jeden. Zostanie nim ten, kto zdobędzie dla swojego rodu największy majątek, a co za tym idzie największy splendor.

Co więc przyjdzie nam robić? Każdy z graczy dostanie do dyspozycji talię 13 kart symbolizujących członków jego familii. Każdy ród posiada taką samą siłę, różną dla każdej z osób w rodzinie. Naszym zadaniem będzie odpowiednie wykorzystanie naszej familii w trzech obszarach: w senacie, w sejmie i podczas wojennych potyczek. W senacie i sejmie, poza majątkiem, możemy zdobyć dodatkowe wpływy, siłę, czy inne bonusy pomagające nam w rozgrywce. Na wojnie zaś musimy wspólnie obronić granice kraju. Na najlepszego (najsilniejszego) obrońcę zwykle czeka nagroda. Zaś w razie przegranej na mapie pojawi się znacznik rozbioru, a wszyscy będą musieli ponieść konsekwencje (choć to najsłabszego obrońcę czeka najgorszy los).

Jak zaś wyglądają same potyczki w sejmie, senacie, czy na froncie? Ich mechanizm jest banalnie prosty. Oparto go na podstawowym porównywaniu wielkości/siły kart. Każdy z graczy w tajemnicy obstawia poszczególne miejsca w senacie, sejmie czy na wojnie jedną ze swoich kart. Po kolei odkrywamy wszystkie zagrane w danym miejscu karty graczy. Senacki urząd, czy sejmowa ustawa przypadną temu, kto obstawił tam najsilniejszą kartę. Na wojnie zaś łączna wartość siły kart graczy musi być równa lub większa sile konfliktu, aby wszyscy wspólnie odnieśli zwycięstwo. Oczywiście zdobyte wcześniej karty pozwalają nam wpływać na ostateczny wynik już po odkryciu członków familii wysłanych w dane miejsce przez graczy.

Zasady Magnatów są proste i nawet początkujące osoby nie powinny mieć problemu z nauczeniem się ich. Jednak znalezienie odpowiedniego sposobu obstawiania senackich urzędów, sejmowych ustaw i wojennych konfliktów stanowi już nie lada wyzwanie, szczególnie dla nowych graczy.

Dowiedz się więcej…

To, czym Magnaci zdecydowanie urzekają, to ich wydanie. Wiele drewnianych znaczników w ciekawych kształtach, karty ozdobione klimatycznymi grafikami i znanymi polskimi obrazami, a do tego piękna plansza, przedstawiająca autentyczną mapę Rzeczypospolitej. Gra naprawdę cieszy oko i porywa w świat siedemnastowiecznej polskiej świetności. Jedynym minusem jest pewna niepraktyczność planszy. Dbałość o historyczne szczegóły spowodowała, że przedstawione na mapie prowincje są nierówne, a mimo tego, że plansza jest bardzo duża, nie w każdym przypadku udało się wygodnie wkomponować miejsce na karty konfliktów w najbliższej okolicy prowincji. Jest to dość niepraktyczne i nie wspiera gry jako takiej (na początku dość łatwo pogubić się w znacznikach i kartach na planszy), za to wygląda bardzo ładnie i wspiera historyczne tło gry. Coś za coś.

Rozgrywka w Magnatów jest naprawdę bardzo klimatyczna, nie tylko poprzez wydanie i grafiki, ale także dzięki treści kart i mechanizmom wbudowanym w grę. Wydarzenia ujęte na kartach bazują na prawdziwych losach Rzeczypospolitej, jak np. sejm niemy, prawo veta, czy powstanie Chmielnickiego. Nie tylko nazwy kart, ale i ich działanie dopasowane są do historycznej prawdy. Z drugiej strony, pojawia się dość dużo kart unikalnych, np. większość kart konfliktów w przypadku porażki powoduje utratę posiadłości, karta sejmu niemego zaś, jako jedyna, zmniejsza obronność w każdej prowincji. Sprzyja to utrzymaniu klimatu, utrudnia jednak tłumaczenie zasad nowym graczom, wprowadzając wiele wyjątków. Co więcej, w Magnatach przyjdzie nam stale dokonywać wyboru między egoistycznymi zapędami mnożenia indywidualnego majątku, a współpracą z naszymi rywalami w celu obrony wspólnego dobra – ojczyzny, podobnie jak miało to miejsce w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. Każdy z graczy będzie chciał jak najsilniejszych członków rodu posłać do sejmu i senatu, aby najszybciej poszerzyć swój majątek. Kiedy jednak już go zdobędzie, ważne stanie się dla niego także bronienie polskich ziem (gdyż inaczej jego posiadłości zostaną spalone) i to na konflikty zacznie on zagrywać swoje najsilniejsze karty. Co więcej, mechanizm ten sprzyja samobalansowaniu się gry. Kiedy najsilniejszy gracz zaczyna bronić granic, musi osłabić się w sejmie i senacie, gdzie z łatwością mogą wzbogacić się wtedy pozostali gracze, wyrównując ich pozycję na planszy. Ta klimatyczna rozgrywka sprawia, że możecie spodziewać się wielu emocji (gdy w sejmie pojawiają się same wysokie karty i nagle rozlegają się krzyki „Kto teraz pójdzie na wojnę?”), czy prób negocjacji, ale także zdziwień (np. gdy na froncie pojawia się najsłabsza karta – dama). W dowolnej chwili możemy także zdecydować, że wygrana już nas nie interesuje – mamy za mały majątek, pozostali gracze za bardzo zostawili nas w tyle albo po prostu mamy zły dzień – i od teraz będziemy utrudniać wszystkim życie, licząc na wspólną porażkę.

Mechanizm, na którym oparta jest rozgrywka w Magnatów jest więc bardzo ciekawy. Nasz sukces zależeć bowiem będzie głównie od naszej umiejętności przewidywania działań współgraczy i liczenia kart. To pozwoli nam optymalnie rozdzielić nasze wpływy. Sposób myślenia i kombinowania podczas gry przypomina więc nieco ten znany z gier hazardowych. Losowość w Magnatach prawie się nie pojawia. Jedynie konflikty i karty sejmowe wybierane są w losowy sposób. Wygrana więc zależy w zupełności od nas.

Interakcji w Magnatach jest bardzo dużo – w końcu nie dla wszystkich rodów starczy miejsca w sejmie i senacie. Cały czas uczestniczymy w szlacheckich przepychankach i walce o władzę: przelicytowujemy naszych współgraczy zdobywając tytuły czy ustawy, kradniemy im majątki dzięki władzy podskarbiego, czy osłabiamy ich wojska na froncie.

Projekt Magnatów obserwowaliśmy na długo przed ich wydaniem i po wypróbowaniu prototypu (o czym pisaliśmy tutaj) postanowiliśmy wesprzeć kampanię na portalu wspieram.to. Na początku gra niezwykle przypadła nam do gustu. Niestety po większej liczbie rozgrywek straciła nieco swojego uroku. W początkowych partiach dość trudnym wyzwaniem jest uniknięcie rozbiorów kraju. Gracze nie wiedzą jeszcze jaką minimalną siłę muszą przeznaczyć na wojenne starcia, aby nie zakończyć gry przed czasem. Nie znają swojej talii na tyle, aby użyć jej optymalnie. Utrudnia to przewidywanie ruchów współgraczy, gdyż często zachowują się oni chaotycznie i nieprzewidywalnie. Dodaje to też wiele smaczku do gry i zwiększa jej trudność. Po kilku, czy kilkunastu rozgrywkach właściwie przestaje to być jednak wyzwaniem i poziom trudności spada. Co więcej, kart konfliktów, czy sejmowych ustaw jest bardzo niewiele. Szybko zaczynają się one powtarzać i stają się monotonne.

W Magnatów przyjemnie będzie nam się grało zarówno w pełnym – pięcioosobowym składzie, jak i w małym gronie dwóch osób.  W każdej z wersji rozgrywka jest przyjemna, bardzo zmienia się jednak jej charakter. Podczas gry 2-3 osobowej Magnaci to pozycja mocno strategiczna, gdzie jedna osoba ma dość dużą kontrolę nad sytuacją (szczególnie podczas konfliktów). Jesteśmy w stanie przewidzieć ruchy rywali i dostosować do nich swoje zachowanie. Z kolei podczas gry w gronie 4-5 osób na planszy pojawia się bardzo wiele chaosu, a my tracimy dużą część kontroli. Ta wersja podoba nam się więc zdecydowanie mniej.

Czy Ci się spodoba?

Jeśli jesteście fanami historii albo chcecie komuś pokazać piękne, acz trudne losy Polski, czy też zarazić historyczną pasją, to Magnaci z pewnością przypadną wam do gustu. Gra ta powinna też dobrze sprawdzić się wśród początkujących osób i takich, którzy nie siadają nad planszą zbyt często. Magnaci pojawiając się na stole raz na jakiś czas będą mieli dużo uroku. Z pewnością chętnie wcielicie się w XVII-wieczne głowy rodów, próbując nie doprowadzić do rozbiorów Polski.

Nam Magnaci początkowo niezwykle przypadli do gustu. Z czasem ich urok nieco zbladł i nie pojawiają się oni na naszym stole zbyt często. Wciąż jednak sądzimy, że to tytuł który warto mieć w swojej kolekcji, choćby ze względu na jego ważną tematykę.


Co lubimy


piękne i klimatyczne wydanie; emocje i negocjacje nad planszą; dużo klimatu podczas rozgrywki; ciekawy mechanizm, wspierający tematyczność

Na co narzekamy


małą liczbę kart ustaw; w zależności od liczby graczy zmienia się charakter rozgrywki; po kilku partiach, kiedy potrafimy już uniknąć rozbiorów, rozgrywka staje się zbyt łatwa

Basior