Caylus, czyli średniowieczny worker placement

 

Caylus to jeden z klasyków eurogier, zdobywca wielu nagród (m.in. Spiel des Jahres w 2006 roku), uwielbiany na całym świecie, od dawna okupujący bardzo wysokie miejsce w rankingu BGG . Gra ta rozpropagowała, jakże częsty i lubiany, mechanizm worker placement. O tym jak nam przypadła do gustu, przeczytacie poniżej.

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki:
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
60%


 
Grywalność według niego
50%


 
Cena/jakość
60%


 
Regrywalność
70%


 
Skalowalność
90%


 
Total Score
66%
66/100


User Rating
3 total ratings

 


1
Posted 04/11/2014 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Caylus przenosi nas do XIII-wiecznej Francji, gdzie naszym zadaniem jest zbudowanie zamku. Wraz z nim tworzyć będzie się całe miasteczko, umiejscowione pod murami twierdzy, gdzie pojawiać się będą kolejni rzemieślnicy i specjaliści. Jak rozwinie się ta miejscowość – to właśnie zależeć będzie od nas. Będziemy wysyłać naszych robotników, oczywiście za sowitą zapłatą, do budowy zamku lub budynków w miasteczku. Zarządca wyznaczy jak szybko przebiegać będzie nasza budowa, a złośliwy burmistrz postara się uprzykrzyć nam życie, o ile nie zdołamy go przekupić. Nasze działania, zarówno na zamku, jak i w miasteczku, będą uważnie obserwowane przez króla, który sowicie wynagrodzi najlepszych budowniczych i będzie hojnie rozdzielał królewskie łaski. Zwycięzcą zostanie rzemieślnik, któremu uda się uzyskać największy prestiż, dzięki swoim budowlom w miasteczku i na zamku. A więc do dzieła!

Zasady Caylusa nie są zbyt skomplikowane, potrzeba jednak jednej czy dwóch rozgrywek, aby całkowicie je zrozumieć, a także aby zobaczyć pełnię wyborów jakie gra przed nami stawia.

Dowiedz się więcej…

Caylus jest jednym z ważniejszych prekursorów gier typu worker placement. Rzeczywiście widzimy tu ciekawy mechanizm opłacania robotników, którzy wykonują określone działania. Każdy z graczy od początku dysponuje maksymalną liczbą dostępnych rzemieślników. Nie musimy więc martwić się o zdobywanie kolejnych. Musimy za to posiadać odpowiednie fundusze, aby opłacić naszych pracowników. Koszty pracy zależą zaś od tego co dzieje się na rynku, a więc od decyzji pozostałych graczy. Za każdym razem kiedy któryś z naszych przeciwników decyduje się spasować i nie zatrudniać kolejnych rzemieślników, nasi robotnicy zażądają 1 denara więcej za swoją pracę.

Miasteczko, znajdujące się u stóp zamku, rozłożone jest wzdłuż drogi. Wzdłuż drogi także będziemy budować kolejne lokacje, a także posuwać się wykonując akcje. Musimy więc dobrze rozplanować ułożenie naszych robotników. Nie jest bowiem ważne w jakiej kolejności wysyłamy ich do pracy – akcje zawsze rozliczać będziemy idąc wzdłuż drogi. Przy odpowiednim rozstawieniu rzemieślników będziemy więc mogli w tej samej kolejce nazbierać zasoby i od razu wykorzystać je do budowy.

Najciekawszym z mechanizmów występujących w Caylusie są jednak postaci Zarządcy i Burmistrza. Zarządca niestrudzenie brnie do przodu wzdłuż drogi, wyznaczając tempo i czas pozostały do końca gry. Jego kroki są jednak determinowane przez przekupnego Burmistrza, którym to my możemy sterować. Z jednej strony to od Burmistrza zależy właśnie jak szybko będzie poruszał się Zarządca (który wykona 1 lub 2 kroki wzdłuż drogi, w zależności od położenia Burmistrza), z drugiej to on jest źródłem interakcji i złośliwości w grze. Burmistrz wyznacza bowiem, które budynki zostaną w danej turze aktywowane, a w których robotnicy nie będą mogli pracować. Budynek w którym zatrzymał się Burmistrz oraz wszystkie następne na drodze pozostają w tej turze zamknięte, a opłaceni robotnicy wracają do domu z niczym. Możemy kontrolować ruch Burmistrza w Gildii Kupców, a także na Moście, wręczając mu odpowiednią łapówkę. Często staje się on przedmiotem negocjacji i sporów między graczami. Jest jednym z najbardziej emocjonujących fragmentów każdej z tur. Niezwykle łatwo jest tutaj podłożyć innym kłodę pod nogi, nawet jeśli sami nie zyskamy na tym bezpośrednio nic. Zablokowanie robotników przez Burmistrza potrafi mocno pokrzyżować szyki i być niezwykle dotkliwe. Dla nas jest to element naprawdę nieznośny w grze. Często po wielu burzliwych negocjacjach powstaje milcząca umowa pozostawienia Burmistrza samemu sobie i spokojnego dogrania do końca rozgrywki. Jeśli jednak lubicie negatywną interakcję i złośliwość, ten element powinien bardzo przypaść wam do gustu. Z pewnością potrafi on mocno rozruszać, optymalizacyjną poza tym, rozgrywkę.

Caylus ma naprawdę wiele dróg do zwycięstwa i wybierać przyjdzie nam spomiędzy wielu strategii. To też gra, która z trudem wybacza błędy, nawet w początkowym etapie. Jeden fałszywy ruch potrafi mocno zdeterminować naszą końcową pozycję. W Caylusie nie znajdziemy właściwie w ogóle losowości (jedynym wyjątkiem jest ustawienie początkowych 6 budynków neutralnych), rozgrywka jest więc czystym starciem umysłów. Wygrywa najlepszy budowniczy i łut szczęścia nie jest w stanie mu pomóc. Na ogół nie lubimy losowości w grach. Tutaj jednak jej zupełny brak sprawia, że grając w Caylusa w stałym gronie, często wykorzystujemy wciąż te same strategie. Gra nie ma możliwości zmusić nas do zmiany planów, jeśli więc nie zrobią tego nasi przeciwnicy, zdarza się że podświadomie wybieramy ten sam sposób gry. Caylus skaluje się bardzo dobrze i gra z najmniejszą, jak i największą liczbą osób toczy się podobnie. Jedyną różnicą jest oczywiście czas, który znacząco wydłuża się przy 5 graczach.

Niestety Caylus nie przeniesie nas w czasy średniowiecza swoim klimatem. Tematyka jest bardzo luźno powiązana z rozgrywką samą w sobie, jak na eurogrę przystało. Wykonanie, choć solidne, w dzisiejszych czasach wydaje się dość przestarzałe. Grafiki są poprawne, ale nie przyciągają oka. Wszystkie elementy są drewniane (co dla nas jest dużym plusem), wszystkie to jednak toporne, niefinezyjne kształty – walce, szcześciany. Niby nie można Caylusowi w kwestii wykonania nic zarzucić. Nie jest to jednak w dzisiejszych realiach gra ładna.

Czy Ci się spodoba?

Jeśli jesteście fanami eurogier, a przede wszystkim eurosucharów, to w Caylusa powinniście zagrać koniecznie, szczególnie biorąc pod uwagę jego wkład w rozwój nowoczesnych planszówek. Czy my jesteśmy fanami Caylusa? Niestety nie. Występująca tutaj, niezwykle złośliwa i frustrująca interakcja, nie jest dla nas. Uwielbiamy też, kiedy gry zachwycają nie tylko mechaniką, ale i wyglądem, na co nie można liczyć w przypadku Caylusa. Na dzisiejszym rynku gier planszowych można znaleźć nowsze i przyjemniejsze pozycje worker placement. Caylusowi należy jednak oddać honor za rozpropagowanie tej mechaniki. Zdecydowanie trzeba też przyznać, że jest to solidna i ciekawa pozycja. Tym z was, którzy lubią ekonomiczne i strategiczne gry, zmuszające do myślenia, tym którym nie będzie przeszkadzał złośliwy Burmistrz, ani brak klimatu, Caylus wciąż powinien niezwykle przypaść do gustu.


Co lubimy


Caylus to klasyk eurogier; ciekawą mechanikę; brak losowości; wiele dróg do zwycięstwa

Na co narzekamy


przestarzały design; złośliwą interakcję; błąd popełniony na początku może kosztować wygraną

Basior