Cyklady, czyli z wizytą u greckich bogów

 

Co takiego skrywa się w Cykladach, że znikają ze sklepowych półek niczym ciepłe bułeczki? Czy tytuł, który aż tak urzeka wyglądem, ma nam do zaoferowania również ciekawą rozgrywkę? Jak gra się wśród greckich bóstw i mitycznych stworów? Przeczytajcie!

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
70%


 
Grywalność według niego
60%


 
Cena/jakość
80%


 
Regrywalność
80%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
72%
72/100


User Rating
3 total ratings

 


1
Posted 04/01/2016 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Cyklady pozwalają nam zerknąć z góry na antyczny, grecki świat. Naszym zadaniem jest godnie stanąć na czele greckiego polis i zdominować archipelag Cyklad. Zwycięzcą zostaje osoba, która jako pierwsza zbuduje na swoich wyspach dwie metropolie. Wiedzie ku temu kilka dróg. Metropolia powstać może w konsekwencji wzniesienia na naszych terenach czterech różnych budynków, ale także dzięki czterem wielkim filozofom w naszym posiadaniu. Jeśli zaś nie obce nam agresywne rozwiązywanie problemów, możemy militarnie przejąć Metropolię od przeciwnika. Jakkolwiek nie dążylibyśmy do celu, w momencie gdy zyskujemy drugą Metropolię stajemy się panem Cyklad i zwycięzcą gry.

Życie w antycznym świecie nie jest jednak proste. Działania na planszy możemy wykonywać tylko i wyłącznie dzięki wstawiennictwu odpowiednich bóstw. Każda tura zaczynać się więc będzie od składania ofiar bogom. Każdy bóg może jednak wysłuchać tylko jednej osoby – licytujemy się więc, a modły wznieść będzie mógł tylko ten gracz, który zaoferuje siłom nadprzyrodzonym największą ofiarę. Nad naszymi działaniami czuwają: Posejdon (odpowiedzialny za flotę), Ares (dbający o wojska), Zeus (powiększający nasze zastępy kapłanów, dzięki którym łatwiej porozumieć się z Bogami), Atena (sprowadzająca filozofów) i Apollo (który nie pozwala na żadne akcje, ale jako jedyny wspiera nasz budżet). Każdy z bogów pozwala nam także zbudować inny budynek, z których to złożyć możemy Metropolię. Nie tylko z bogami musimy się jednak liczyć podczas rozgrywki! Na rozkazy czekają także mityczne stwory – Kraken, Pegaz, Syreny i wiele innych. W dowolnym momencie naszej tury możemy zrekrutować potwora, aby pomógł nam realizować nasze plany. Dobry władca polis musi dbać także o rozwój militarny. Obrona swoich wysp i przejmowanie kolejnych terenów to ważne elementy gry. To z wysp bowiem płyną nasze dochody, niezbędne do składania religijnych ofiar. Ten, kto najlepiej porozumie się z Bogami i wykorzysta zdolności antycznych kreatur z pewnością najszybciej zdobędzie dwie metropolie i zostanie zwycięzcą.

Cyklady są jedną z prostszych gier strategicznych. Reguły są łatwe i krótkie w porównaniu z innymi tytułami z tej kategorii. Już po kilku ruchach nie będziecie mieć problemu, żeby odnaleźć się w rozgrywce, nawet jeśli dopiero zaczynacie planszówkową przygodę. Jest to więc dobry tytuł na rozgrzewkę przed cięższymi strategiami.

Dowiedz się więcej…

Opowiadając o Cykladach trzeba po prostu zacząć od wydania. Gra wygląda bowiem wspaniale i przyciąga oko jak rzadko która. Ogromna, błękitna plansza sprawia wrażenie jakbyśmy patrzyli na świat z iście boskiej perspektywy. Każdy z graczy zarządza inną armią i inną flotą, a wszystkie figurki wykonane są naprawdę misternie i z dużą dbałością o szczegóły. Na planszy czekają też potwory, które zachwycają jeszcze bardziej i choćby dlatego nie możemy się doczekać, aby wprowadzić te kreatury do gry. Co prawda, przychodzi nam za to wszystko zapłacić dość wysoką cenę. Po otwarciu pudełka nie możemy się jednak jej dziwić. Jeśli jest coś, co w wydaniu Cyklad nam nie odpowiada, to pudełko właśnie, a konkretnie jego wymiary. Absolutnie nie pasuje ono do standardowych wielkości i nie mieści nam się na półce 😉

Cyklady to gra bardzo klimatyczna. Naprawdę przenosimy się na chwilę do antycznej Grecji, aby toczyć tam potyczki między nieustraszonymi polis. Temat jest bardzo wdzięczny. Kto z nas nie zna antycznych mitów? Kto nie śledził z zaciekawieniem boskich przepychanek na Olimpie? Teraz zaś sami możemy dołączyć do tych legend. Reguły Cyklad są pod tym względem bardzo spójne i dzięki temu naprawdę wciągają nas w swój klimat.

Chociaż Cyklady są raczej prostą grą, to zmuszają nas do kombinowania na wielu różnych poziomach. Do zwycięstwa wiedzie kilka dróg i samo to wprowadza wiele zamieszania, pozwala nam budować zróżnicowane strategie. Musimy także elastycznie reagować na obecną sytuację. Staje przed nami wiele decyzji. Któremu z Bogów złożyć ofiarę? Czy kierować się akcjami, czy może raczej kolejnością w turze? Jak długo licytować? Które z aukcji oferowanych przez naszego boskiego sprzymierzeńca wykorzystać? Jak użyć potworów? Jak zarządzać funduszami? Jak rozdzielić je pomiędzy licytację, a późniejsze akcje? Siadając do Cyklad, dostajemy więc solidny strategiczny tytuł, przy stosunkowo prostych zasadach, ale także krótkiej i dynamicznej rozgrywce.

Co więcej, mechanizm licytacji, rozpoczynający każdą turę, wprowadza dodatkowy smaczek. My nie przepadamy za grami aukcyjnymi i typowymi licytacjami. W Cykladach jednak aukcja o dostęp do boga zaprojektowana jest wspaniale – ani za długa ani za krótka, naprawdę dynamiczna, potrafi dostarczyć mnóstwa emocji, mimo tego że nie wykrzykujemy cen, ani nie uderzamy w stół specjalnym młoteczkiem.

Dynamizmu Cykladom dodaje także duża ilość negatywnej interakcji. Ta gra potrafi naprawdę zdenerwować, szczególnie kiedy mozolnie budujemy swoją metropolię, a potem wierny poddany Aresa przejmuje ją kilkoma rzutami kostek. W Cyklady właściwie nie da się grać pokojowo i niezależnie od przeciwników. Na każdym etapie gry jesteśmy w jawnym konflikcie z pozostałymi graczami, przepychamy się i rzucamy sobie kłody pod nogi, niekoniecznie poprzez otwarty konflikt zbrojny, ale też podkradając sobie boskie wstawiennictwo, czy zsyłając w odpowiednie miejsce potwory. W zestawie ze zwycięstwem na tym słynnym archipelagu nie raz znajdzie się więc foch naszych przeciwników. Co więcej, w grze dość silny jest mechanizm atakowania lidera. Końcówka rozgrywki zwykle bywa więc bardzo emocjonująca, a sytuacja często odwraca się o 180 stopni. Może to być jednak frustrujące, szczególnie dla powstrzymywanego lidera, albo kiedy trwa zbyt długo.

Gra przyjemnie się skaluje i rozgrywka jest praktycznie taka sama w dwu, jak i czteroosobowym gronie. Pamiętajcie jednak o jej dużej złośliwości. My rzadko gramy we dwoje, bo nie lubimy się na siebie denerwować. 🙂 Jeśli jednak nie przeszkadza wam zaciekła i podła walka na planszy, wariant dla dwojga powinien również przypaść wam do gustu. Różne warianty mapy i różna ilość Bogów w turze pozwalają utrzymać odpowiedni poziom interakcji.

To, co nam w Cykladach najbardziej doskwiera, to dość duża losowość. Z jeden strony mamy przyjemne losowe smaczki, które dodają uroku rozgrywce i zmuszają nas do kombinowania – zmienna kolejność i dostępność bogów, czy potworów. Z drugiej strony jest jednak rzut kostką, który rozstrzyga bitwy. Oczywiście możemy używać modyfikatorów i zwiększać nasze szanse na zwycięstwo. Wciąż jednak rezultaty w dużej mierze zależą od zmiennej fortuny. Nas losowość w walce frustruje. Wydaje się, że wprowadza ona niekorzystne i niepotrzebne zamieszanie.

Czy Ci się spodoba?

Cyklady to gra, której naprawdę warto spróbować. Dość proste zasady, sporo kombinowania, różnorodność możliwych strategii, mnóstwo negatywnej interakcji, nieco losowości, ogrom dynamiki i klimatu – brzmi świetnie, prawda? Do tego jeszcze piękne, przyciągające oko wydanie. Spróbujcie koniecznie!

Jeśli stawiacie pierwsze kroki w planszówkowym hobby, Cyklady będą dla was idealne, aby rozpocząć strategiczne zmagania. Zaawansowani gracze z pewnością również docenią rozgrywki na greckim archipelagu, za ich potencjał, dynamizm i złośliwą interakcję. Zdecydowanie polecamy!


Co lubimy


piękne, różnorodne figurki; przyjemny, wciągający klimat; proste zasady, ale dużo kombinowania; wiele dróg do zwycięstwa; dobrą skalowalność

Na co narzekamy


dużą losowość podczas walk; bardzo negatywną interakcję (dla nas ciut za bardzo)

Basior