Cytadela, czyli średniowieczna budowa!

 

Cytadela, to kolejny klasyk, który zagości na naszym blogu. Klasyk, w którym naszym zadaniem będzie wzniesienie średniowiecznego miasta. Nie dajcie się jednak zwieść. Cytadela, to tak naprawdę nie gra o budowaniu, ale o dworskich intrygach i przepychankach. To gra blefu i małych złośliwości…

 
Podsumowanie
 

Gatunek: , ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: , ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
80%


 
Grywalność według niego
70%


 
Cena/jakość
70%


 
Regrywalność
90%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
76%
76/100


User Rating
11 total ratings

 


0
Posted 06/08/2014 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Cytadela to gra, w której zamieniamy się w budowniczych średniowiecznych miast. Naszym zadaniem jest jak najszybsze ukończenie swojego grodu (wybudowanie ósmej dzielnicy), zanim zrobią to nasi przeciwnicy. Ostatecznie zwycięstwo nie przypada graczowi najszybszemu, ale temu, którego miasto prezentuje się najlepiej. Urok Cytadeli nie leży jednak w samym budowaniu, ale w tym, w którego z budowniczych się wcielimy. Na początku każdej tury wybieramy swoją postać: Zabójcę, Złodzieja, Magika, Króla, Biskupa, Kupca, Architekta lub Generała. Każda z tych ról daje nam inne możliwości. I tak, Zabójca morduje jedną z postaci, Król pozwala nam kierować rozgrywką i rozpoczynać kolejną rundę wyboru bohaterów, a będąc Architektem szybciej wzniesiemy nowe dzielnice.  Nasze postaci, co rundę wybieramy w tajemnicy i nie zdradzamy swojej tożsamości dopóki nie nadejdzie nasza kolej gry. Przez całą rozgrywkę będziemy więc starali się domyślać jakie karty wybrali nasi przeciwnicy i zwodzić ich co do naszej tożsamości. Kim może być osoba z największą ilością złota, którą staram się okraść? Kogo wybrał gracz, który wygrywa? Czy zdecydować się na postać, która jest dla mnie chwilowo najlepsza, czy nie narażać się na tak łatwe odkrycie mojej tożsamości? To wybory przed którymi staniemy grając w Cytadelę. Zdecydowanie przyda nam się pokerowa twarz i umiejętność blefowania, ale do zwycięstwa niezbędna też będzie dobra strategia.

Zasady gry są bardzo proste (znajdziecie je tutaj) i wytłumaczenie ich zajmie dosłownie chwilę, nawet wśród osób, które dotąd nie grały w planszówki.

Dowiedz się więcej…

Jedynym z wielkich plusów Cytadeli jest jej ogromna uniwersalność. Uniwersalność, która zaczyna się od niezwykle szerokiej skalowalności. W Cytadelę możemy grać od 2 do aż 8 osób. Co prawda, skalowalność ta nie jest idealna. Podczas rozgrywki w dwuosobowym gronie bardzo łatwo jest domyślić się kim gra nasz przeciwnik i element blefu zostaje zminimalizowany. Z drugiej strony znanemu przeciwnikowi łatwiej pokrzyżować szyki, więc wciąż czeka nas niemało kombinowania (choć nam akurat dwuosobowy wariant nie przypadł do gustu). Z kolei w maksymalnym, ośmioosobowym gronie, rozgrywka może ciągnąć się godzinami (szczególnie jeśli nasi współgracze lubią pomyśleć nad swoimi wyborami), a downtime potrafi być ogromny (cóż, pomiędzy naszymi kolejnymi ruchami, aż 7 osób musi po kolei wykonać swoją turę, a jeśli akurat pozbawiono nas możliwości ruchu – czekamy podwójnie…). Z drugiej strony, wszystkie (poza jedną) postaci są w grze, co daje więcej możliwości i ciekawych zwrotów akcji. Co więcej, niezwykle trudno jest się domyślić tożsamości współgraczy. Szczególnie że ostatnia osoba ma do wyboru postać, którą odłożyliśmy na bok i której nikt nie zna. Często znajduje się tam tożsamość chwilowo pożądana przez wszystkich – czy ostatni zawodnik zachowa pokerową twarz? Poza tym plusem jest sam fakt, że mamy w swojej kolekcji pozycję oferującą ciekawą (nie stricte imprezową) rozgrywkę w tak dużym gronie. Rozmowy nad grą pomogą nam dotrwać do swojej tury dobrze się bawiąc! Choć trzeba przyznać, że najlepiej Cytadela sprawdza się w gronie 4 – 6 osób.

Uniwersalność Cytadeli przejawia się też w nikim progu wejścia. Zasady są bardzo proste i tłumaczenie zajmuje chwilę, nawet dla zupełnie nowych osób. Łatwo wciągają się one w rozgrywkę i mają szansę powalczyć z wytrawnymi graczami o zwycięstwo. Z kolei zaawansowani planszówkowicze również nie będą się źle bawić podczas rozgrywki. Konieczność blefowania i przewidywania tożsamości pozostałych nawet dla nich powinna stanowić wyzwanie, sprawiające że nie będą się nudzić. Choć oczywiście pod względem strategii nie będzie tu dla nich nic wymagającego.

Uroku dodaje Cytadeli złośliwa interakcja, na której w dużej mierze oparta jest rozgrywka. To dzięki niej właśnie staramy się zawsze pilnie ukrywać swoją tożsamość. Tylko połowa wybieranych przez nas postaci sama mozolnie pomnaża swoje bogactwo. Druga – niszczy i zabiera to, co stworzyli pozostali. Możemy więc zabić którąś z postaci pozbawiając ją ruchu, możemy naszych przeciwników okraść, zabrać im karty dzielnic, czy też zburzyć te już wybudowane. Czasem interakcja ta skierowana jest wobec tożsamości z gry, co zmusza nas do odgadnięcia którą postać wybrał nas przeciwnik. Czasem wybieramy bezpośrednio gracza, co z kolei powoduje negocjacje nad stołem. W obu przypadkach pewne jest jedno – emocji podczas gry w Cytadelę nie zabraknie!

Cytadela nigdy się nie nudzi. Naszą strategię z jednej strony wyznaczają i zmieniają losowane karty dzielnic, z drugiej strony zmienne karty tożsamości i konieczność uprzedzania ataków naszych przeciwników, czy też właśnie pokrzyżowania im szyków. Jeśli mimo to martwilibyśmy o regrywalność Cytadeli, polskie wydanie wzbogacone jest o dodatek Dark City, który wprowadza nowe karty dzielnic i nowe karty postaci (de facto to dopiero po użyciu dodatku możemy grać w 8 osób, wersja podstawowa wspiera do 7 graczy).

Cytadela mieści się w małym, poręcznym pudełeczku – idealnym, żeby zabrać go ze sobą na wakacje, na działkę, na grilla. Jest ono naprawdę porządne i nasze z niezliczonej liczby podróży wyszło tylko z niewielkimi zadrapaniami. Karty wydane są przyzwoicie. Nie będziemy szczególnie zachwycać się grafikami czy jakością, ale też nie ma im nic do zarzucenia. Niestety karty postaci używane są tak intensywnie podczas rozgrywki, że szybko się niszczą. Zdecydowanie dobrze jest włożyć je w koszulki.

Czy Ci się spodoba?

Cytadela to prawdziwy tytuł na każdą okazję! Jest jedynym z najlepszych wyborów, jeśli chcecie wprowadzić nowe osoby do świata gier. Jednocześnie podczas rozgrywki nie będą nudzić się starzy wyjadacze. Banalnie proste zasady, otwierają przed nami wiele możliwości dojścia do zwycięstwa. Konieczność blefowania i złośliwa interakcja wprowadzają zaś emocje do rozgrywki. Do tego możliwości gry w kameralnym gronie 2 osób, a z drugiej strony w wielkiej grupie 8 osób. Jeśli dodamy jeszcze malutkie poręczne pudełko, Cytadela staje się idealnym tytułem na wyjazdy, który zapewni nam zabawę w każdej sytuacji. Nasz egzemplarz podróżuje z nami wszędzie. Świetnie zastępuje nam imprezowe tytuły, za którymi nie przepadamy. Jest to pozycja, która porywa właściwie wszystkich, do której z chęcią wraca się latami.

Ender: Jedyna rzecz, która mi się nie podoba, to czas gry rosnący wykładniczo wraz z ilością graczy. Gra na 8 osób potrafi trwać i 3 godziny, pojawia się znaczący downtime i braki w żetonach. Ale wymaga to na prawdę maksymalnej ilości graczy.


Co lubimy


proste zasady; małe, porządne pudełko – idealne na wakacje; szeroką skalowalność – od 2 do 8 osób; konieczność blefowania; dużo złośliwej interakcji; dużo zabawy i dla początkujących i dla zaawansowanych graczy

Na co narzekamy


karty postaci, szybko nadszarpnął ząb czasu; mało uroku w wersji dwuosobowej; zbyt długi czas rozgrywki w wersji 8 osobowej

Basior