Labyrinth: Ścieżki Przeznaczenia, czyli w podróży przez magiczne podziemia

 

Labyrinth: Ścieżki Przeznaczenia to gra wobec której mieliśmy duże oczekiwania. Otrzymała ona wyróżnienie graczy jako Gra Roku 2012. Mówi się, że ma prawdziwie przygodowy klimat i że trzeba nastawić się na dużą dawkę negatywnej interkacji. Brzmi jak przepis na sukces, prawda? Przeczytajcie jakie naprawdę są nasze wrażenia po kliku rozgrywkach.

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: , ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: , ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
30%


 
Grywalność według niego
35%


 
Cena/jakość
60%


 
Regrywalność
60%


 
Skalowalność
60%


 
Total Score
49%
49/100


User Rating
1 total rating

 


1
Posted 28/09/2015 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Gra Labyrinth: Ścieżki Przeznaczenia zaprasza nas w podróż przez pradawne magiczne korytarze. Naszym zadaniem jest zdobyć klucz i uciec z labiryntu. Jedyne wyjście znajduje się jednak na samym środku podziemi i strzeże go Golem, nie będzie to więc zadanie proste. Błądząc po magicznych ścieżkach będziemy musieli uporać się z wieloma pułapkami. W każdej chwili musimy też być gotowi na uderzenie naszych rywali. Nie wiemy jakie tajemnice skrywają podziemia i jakie potężne wydarzenia wpłyną na nasze losy. W gąszczu korytarzy możemy jednak znaleźć również pomocne magiczne przedmioty, które zwiększą nasze umiejętności. Rzućcie okiem na krótki zwiastun, który pozwoli wam zanurzyć się nieco w klimat gry.

Podczas rozgrywki każdy z graczy wybiera jak rozdysponować swoje punkty akcji pomiędzy możliwymi działaniami. Oprócz obszernej puli akcji wspólnych dla wszystkich, możemy zdecydować się na jedno z działań dostępnych tylko dla naszej postaci. Wszystkie starcia (walki, pułapki itd.) rozpatrywane są za pomocą rzutu kostką. Zwycięzcą zostaje osoba, która jako pierwsza wydostanie się z labiryntu przy pomocy zdobytego wcześniej klucza.

Choć idea gry i sama rozgrywka są proste, to niestety nie można tego powiedzieć o zasadach. Jak na lekką przygodówkę przerost reguł jest ogromny, mimo tego że nie będzie na nas czekać wiele decyzji. Zasady są tak naprawdę łatwe, po prostu jest ich bardzo dużo, a część z nich nie wnosi zbyt wiele do gry. Jeśli jednak przebrniecie już przez instrukcję, z samą rozgrywką powinni poradzić sobie nawet początkujący.

Dowiedz się więcej…

To, co pierwsze rzuca się w oczy, kiedy rozkładamy Labyrinth to brak planszy. Będziemy budować ją dopiero w trakcie rozgrywki. Za każdym razem przyjdzie nam więc podróżować po innych korytarzach. Sam wybór jak ułożyć wylosowany kafel to ważna taktyczna decyzja, która może pokrzyżować szyki naszym przeciwnikom (np. jeśli zapędzimy ich w ślepą alejkę), albo przybliżyć nas do zwycięstwa (jeśli skrócimy sobie drogę). Co więcej, płytki ścieżek będą zmieniać się nawet w trakcie rozgrywki. Bywa, że jeden ruch kafla zmywa radosny uśmiech z twarz komuś, kto był już o krok od zwycięstwa. Zmienny mechanizm labiryntu nie tylko więc zapewnia większą regrywalnosć, ale też zmusza nas do ważnych decyzji. Tutaj niestety trzeba też wspomnieć o pewnej wadzie gry, którą zauważymy równie szybko – płytki labiryntu nie do końca do siebie pasują. Kiedy na stole pojawi się już połowa planszy, w ramce brakuje miejsca i labirynt zaczyna się wybrzuszać. Nie raz zdarzyło nam się, że próba dołożenia kafelka skończyła się podskoczeniem całej konstrukcji i rozrzuceniem wszystkich pionków i pułapek.

Poza tym drażniącym drobiazgiem, wydaniu gry nie można raczej nic zarzucić. Naszym zdaniem sama plansza jest może nieco zbyt szaro-bura, ale już karty ozdobione są ciekawymi grafikami, a elementów w pudełku znajdziemy całe mnóstwo. W porządku – to określenie, które się nasuwa.

Czego możemy się spodziewać podczas rozgrywki? Na pewno nie kombinowania. Losowość jest tutaj ogromna i zostawia nam mało miejsca na decyzje. Sytuacja zmienia się szybko i raczej nie mamy możliwości zaplanowania naszych ruchów. Co więcej, mieliśmy wrażenie, że ogrom możliwych do wyboru akcji tak naprawdę zaciemnia obraz. Czasem wręcz nie wiadomo co się dzieje. Oprócz długiej listy działań podstawowych każda z postaci posiada także swoje trzy unikalne cechy. Nie sposób więc tego wszystkiego zapamiętać. Trudno śledzić ruchy przeciwnika i ocenić, czy zachował się rozsądnie, czy głupio. Trudno nawet dobrze wybrać swoje akcje. Ostatecznie znaczna część rozgrywki i tak ogranicza się do dokładania kolejnych płytek labiryntu i przemieszczania się, a o naszych losach w dużej mierze decyduje łut szczęścia. Wiele z naszych działań opiera się na rzutach kostkami, wylosowanej karcie, czy kafelku. Z jednej strony wprowadza to trochę zamieszania i zdziwień. Bywa, że sytuacja odwraca się, gdy ktoś jest już o krok od zwycięstwa. Dzięki temu wygrana nie jest przesądzona do ostatniej chwili. My jednak czuliśmy się zupełnie pozbawieni kontroli. Tak jakby gra toczyła się sama. Przez to nudziliśmy się nieco podczas rozgrywki i wyglądaliśmy jej końca.

Często słyszy się, że Labirynth jest bardzo klimatycznym tytułem, że to właśnie na przygodach i zabawie, a nie kombinowaniu i strategicznych decyzjach, należy się skupić. Niestety nas klimat ten zupełnie nie porwał. Mamy jeden, jasno określony cel, do którego dążymy. Trudno powiedzieć, żeby spotykały nas po drodze przygody, ot pułapka, z którą mierzymy się rzutem kostek, albo Golem, którego pokonujemy rzutem kostek, albo walka, rozstrzygana rzutem kostek… Nasze postaci, choć różniące się od siebie, nie mogą się zmieniać, ani rozwijać w trakcie gry. Jedynie magiczne przedmioty wpływają na nasze zdolności. Nie wiemy nawet czemu znaleźliśmy się w labiryncie, ani kim nasza postać jest (znamy tylko jej cechy specjalne). Uwielbiamy, gdy tematyka jest silnie zarysowana w grze. Tutaj niestety tego nie widzimy.

Labirynth słynie także z wysokiej negatywnej interakcji. I rzeczywiście, wielokrotnie podczas rozgrywki ktoś lub coś pokrzyżuje nam szyki. Mamy wiele form wpływania na pozostałych graczy i podrzucania im kłód pod nogi, nie tylko bezpośrednio poprzez np. kradzież przedmiotu, czy atak, ale też pośrednio poprzez odpowiednie pokierowanie Golemem, czy złośliwą zmianę kafelka labiryntu.

Gra skaluje się nie najgorzej. Co prawda, w rozgrywce dwuosobowej znacznie zmniejsza się poziom interakcji, podziemia wydają się jakby zbyt duże i nie spotykamy naszego przeciwnika tak często, ale zabawa wygląda podobnie jak w większym gronie. Z drugiej strony, łatwiej jest nam wtedy śledzić ruchy rywala i mamy nieco więcej kontroli nad tym, co się dzieje. Przy większej liczbie osób znacząco z kolei rośnie downtime. Nadmiar akcji, które mamy do wyboru sprawia, że często zastanawiamy się naprawdę długo, ale za to wraz z liczbą osób rośnie też poziom interakcji i zamieszania nad planszą.

W Labyrinth’cie zadbano o wysoką regrywalność. Nie tylko za sprawą zmiennego labiryntu, ale także dużej liczby postaci, którymi gramy. Podobnie talie magicznych przedmiotów i wydarzeń, są na tyle obszerne, że nie prędko poznamy je wszystkie. Co więcej, planowane są dodatki do gry.

Czy Ci się spodoba?

Labyrinth to gra zdecydowanie nie dla nas. Nie możemy powiedzieć, że jest zła, albo że nie działa, ale nie ma w niej zupełnie nic, co skłoniłoby nas do sięgnięcia po nią kolejny raz. Brakuje nam w niej elementów, których zawsze szukamy w planszówkach – kombinowania, emocji, klimatu.

Labyrinth jest jednak zdobywcą prestiżowego tytułu „Wyróżnienie Graczy” Gra Roku 2012 i ma wielu zwolenników. Jeśli więc lubicie przygodówki spróbujcie i sprawdźcie sami. Może wam uda się wciągnąć w magiczny klimat podziemnych ścieżek i odkryjecie urok Labyrinthu.


Co lubimy


kafelkowy, zmienny (nawet w czasie rozgrywki) labirynt;

Na co narzekamy


przerost zasad - nadmiar możliwych do wykonania akcji; niewielka kontrola nad rozgrywką – mało miejsca na kombinowanie, a wysoka losowość; brak klimatu i emocji podczas gry; niepasujące do siebie kafelki labiryntu;

Basior