Pan Lodowego Ogrodu, czyli wyprawa na Midgaard!

 

Pan Lodowego Ogrodu, to gra wobec której nie możecie przejść obojętnie, jeśli czytaliście prozę Jarosława Grzędowicza. Śledziliście z wypiekami na twarzy wyprawę Vuko? Tym ciekawiej będzie dla was wcielić się w jednego z jego głównych przeciwników! Jeśli dotąd nie zauroczyła was wspomniana tetralogia i tak zatrzymajcie się choć chwilę przy tym tytule, jako świetnej strategii!

 
Podsumowanie
 

Gatunek: ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki:
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
90%


 
Grywalność według niego
90%


 
Cena/jakość
70%


 
Regrywalność
90%


 
Skalowalność
100%


 
Total Score
88%
88/100


User Rating
33 total ratings

 


5
Posted 29/09/2014 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Krzysztof Wolicki w grze Pan Lodowego Ogrodu daje nam niezwykłą okazję do opowiedzenia tych historii Midgaardu, których nie opisał Jarosław Grzędowicz. Głównego bohatera książki – Vuko Drakkainena poznajemy, gdy przybywa on na planetę, aby odnaleźć zaginionych naukowców i wrócić z nimi do domu. Kiedy wreszcie udaje mu się ich spotkać, okazuje się, że odkryli oni czynnik M (magię), zyskali wielką moc i zdecydowanie wolą walczyć o wpływy na Midgaardzie niż wracać na Ziemię. I tak zaczyna się walka Vuko o przywrócenie ładu na planecie.

Co jednak działo się z naukowcami po zniszczeniu stacji badawczej? Jak budowali oni swoją potęgę? Na te pytania będziemy odpowiadać właśnie my – gracze. Każdy z nas stanie się jednym z ziemskich naukowców: Olafem Fjollsfinnem, Ulrike Freihoff, Pierem van Dykenem lub Passionarią Callo, wędrujących po Midgaardzie i próbujących narzucić swój porządek temu światu. Każdy z nas ma swój indywidualny cel, zgodny z charakterem postaci z książki. Każdy więc po swojemu będzie próbował zdominować planetę. Jaką ścieżkę wybierze, aby cel ten osiągnąć – o tym właśnie będziemy decydować! Jakich mrocznych sprzymierzeńców stworzonych dzięki czynnikowi M przywołamy? Gdzie będziemy zdobywać wpływy? Czy będziemy atakować pozostałych naukowców, czy też zachowamy się ofensywnie? I najważniejsze, jak unikniemy kontaktu z Vuko, który cały czas będzie starał się pokrzyżować nasze szyki? Na te, i inne, pytania będziemy musieli odpowiedzieć sobie podczas rozgrywki. Jako potężni Czyniący, zawsze możemy odwołać się do pomocy magii. Nie jest to jednak nigdy bezkarne i łatwo możemy sprowadzić na siebie zagładę, wyzwalając martwy śnieg, który sprawi, że cały świat pogrąży się w niepamięci, a my przegramy rozgrywkę.

Zasady Pana Lodowego Ogrodu nie są proste, a ich spokojne wytłumaczenie zajmuje około godziny.  Zdecydowanie jednak warto poświęcić ten czas, aby móc przeżyć przygodę w zaczarowanym świecie Midgaardu.

Dowiedz się więcej…

Pan Lodowego Ogrodu to gra pozbawiona losowości i trudna. Nasza wygrana zależy tylko od sprawności naszego umysłu. Musimy liczyć, planować, przewidywać kroki przeciwników. Najmniejszy błąd nie ujdzie nam płazem. Choć rozgrywka jest dość długa (ok. 90 minut) to gra toczy się bardzo dynamicznie i szybko. Czasu na zawładnięcie nad Midgaardem jest bardzo niewiele. Już od pierwszej tury musimy więc mieć przygotowaną strategię gry. Jeśli chcemy zawalczyć o zwycięstwo nie możemy zmarnować nawet jednego ruchu. Naszą strategię wyznaczać będzie nie tylko postać którą gramy, ale też moce i cele pozostałych graczy, a nawet ich liczba! Wszystko to musimy wziąć pod uwagę rozpoczynając rozgrywkę. Jest więc o czym myśleć przed postawieniem pierwszej kostki na mapie. Ilość możliwych kombinacji zwiększa jeszcze fakt, że gra zakończyć może się na trzy różne sposoby: poprzez zrealizowanie celu indywidualnego którejś z postaci, poprzez przyzwanie martwego śniegu i poprzez zdobycie punktów zwycięstwa, a więc dominację obszarów na mapie. Gra jest więc bardzo regrywalna. Choć w Pana Lodowego Ogrodu gramy bardzo intensywnie, to wciąż nie wypróbowaliśmy wszystkich możliwych kombinacji i opcji. Co więcej, kiedy już obgramy wersję podstawową możemy rozpocząć zmagania w wersji zaawansowanej, gdzie Vuko wprowadza jeszcze więcej zamieszania na planszy, a przed graczami staje jeszcze więcej wyborów.

Pan Lodowego Ogrodu jest więc grą wymagającą. Powinna zachwycić wszystkich fanów ciężkiej strategii. Raczej nie nadaje się ona jednak dla początkujących graczy. Możecie także borykać się z problemem paraliżu decyzyjnego. Wszystkie informacje mamy przed sobą. Wiemy nawet jakie akcje zaplanowali pozostali gracze. Jednak przeanalizowanie tych danych i przewidzenie jaki dokładnie ruch wykona przeciwnik jest zadaniem nieprostym i czasochłonnym, a przecież niezbędnym aby osiągnąć nasz cel. Paraliż decyzyjny pojawi się więc podczas rozgrywki nie raz. Z drugiej strony, jak na tytuł tak obszerny i długi, rozgrywka jest naprawdę dynamiczna i nie ma tu problemu długiego downtime’u. Nie ma szans, aby udało wam się oderwać od stołu w trakcie gry (nawet przy czterech graczach), co jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Gra skaluje się świetnie i dostarczy nam tak samo dobrej zabawy zarówno w dwu-, jak i czteroosobowym gronie. Mapa dostosowuje się do ilości graczy. Ograniczony obszar zmusza nas więc do walki i interakcji w każdej z opcji. Oczywiście, przy grze czteroosobowej zamieszania i wzajemnego oddziaływania na planszy jest nieco więcej. Co ciekawe, według nas nie zmienia to radości z rozgrywki, ale zmusza nas do wyznaczenia nieco innej strategii, np. w grze dwu osobowej łatwiej nam utrzymać obszar na uboczu i zamknąć go, grając Passionarą; w grze czteroosobowej drogi graczy częściej się krzyżują, a wpływy są bardziej porozrzucane po planszy, Olafowi łatwiej więc będzie znaleźć i zrekrutować samotne kostki pozostawione w jakimś obszarze.

Co najważniejsze, Pan Lodowego Ogrodu strasznie wciąga. My po każdej rozgrywce z zapałem dyskutujemy o tym, kto jakie popełnił błędy i co mógł zrobić inaczej, żeby wygrać. Cóż począć? Siadamy więc do stołu, po raz kolejny, próbując poprawić nasze wyniki!

Pierwszy raz w, jeszcze prototyp, Pana Lodowego Ogrodu mieliśmy okazję zagrać na Pionku, gdzie grę tłumaczył nam sam autor. Jako fanów Grzędowicza, niezwykle urzekło nas świetne wpasowanie planszowej strategii w fabułę książki. Każdy ruch, opłata, czy punktowanie były silnie osadzone w książkowym świecie i miały swoje wytłumaczenie. Niestety zniknęło to gdzieś z instrukcji do gry Pan Lodowego Ogrodu, która napisana jest ciężko i niejasno. Gdybyśmy nie znali zasad już wcześniej, przebrnięcie przez nią byłoby nie lada wyzwaniem. Na szczęście jednak RedImp wychodzi fanom naprzeciw. Na forum Krzysztof Wolicki odpowiada na wszystkie pytania i niejasności dotyczące zasad. Wydawnictwo przygotowuje także FAQ i planuje wydanie poprawionej instrukcji do gry. Miejmy nadzieję, że będzie ona mocniej nawiązywać do świata stworzonego przez Jarosława Grzędowicza i pozwoli łatwo przebrnąć przez zasady.

Na koniec  – wisienka na torcie, czyli wykonanie. Naprawdę niesamowite i wybitne! Figurki i grafiki są fantastycznie wpasowane w klimat powieści. I choć jest to ogromnym wyzwaniem, aby przenieść postaci z wyobraźni tysiąca czytelników na papier, to RedImp poradziło sobie z tym świetnie! Wydaje się, że naprawdę dobrym pomysłem było konsultowanie różnych wariantów grafik z fanami. Dzięki temu o żadnej z nich nie pomyśleliśmy „wydawało mi się, że on wyglądał inaczej”, ale raczej „wygląda jak wyjęty prosto z książki!”. Musimy też przyznać, że kiedy, grając w prototyp, usłyszeliśmy, że RedImp planuje wydać grę z figurkami, to pomysł ten nie przypadł nam zbytnio do gustu. Nie należymy do fanów figurek i wydawało się to raczej niepotrzebnym dodatkiem. Trzeba jednak przyznać, że figurki sprawdzają się znakomicie, dodają mnóstwo uroku i klimatu do rozgrywki, a także, w przypadku jednostek, są zdecydowanie bardziej czytelne niż znaczniki. Nie wyobrażam już sobie gry bez nich!

Czy Ci się spodoba?

Pan Lodowego Ogrodu to gra trudna, zdecydowanie nie dla początkujących graczy. Jeśli lubicie wymagające, zmuszające do myślenia, liczenia i przewidywania strategie; jeśli lubicie gry typu area control, to zakochacie się w PLO od pierwszego wrażenia. Jeśli jesteście fanami Grzędowicza, to tym bardziej pokochacie tę grę. Magia, walka, podbijanie świata – czego chcieć więcej? Wypada także zaznaczyć, że my uwielbiamy książkę, więc gra stanowi dla nas tym większą gratkę. Z drugiej strony spełnienie oczekiwań fanów uniwersum jest ogromnym wyzwaniem. Krzysztofowi Wolickiemu i za to więc należą się gratulacje. Ogólnie, bardzo polecamy i czym prędzej wracamy do zdobywania Midgaardu!

Ender: Brak losowości, uniwersum znane z powieści Grzędowicza, mnóstwo liczenia i myślenia (czy, jak woli Basior, “paraliżu decyzyjnego” :D), świetne wykonanie. Czego więcej można chcieć od gry?


Co lubimy


wspaniale oddany klimat powieści Grzędowicza; piękne wydanie z niesamowitymi, klimatycznymi figurkami; wymagającą rozgrywkę (każdy nasz ruch ma znaczenie!); ogromną regrywalność; brak losowości; wiele dróg do zwycięstwa; bardzo krótki downtime, jak na tak obszerny tytuł; dobrą skalowalność

Na co narzekamy


niejasną instrukcję; niewiele odnośników fabularnych w instrukcji;

Basior