Pandemic Legacy, czyli zaskakująca podróż przez nieznane

 

Niedawno światem gier planszowych wstrząsnęła prawdziwa rewolucja. Mechanizm legacy (ang. dziedzictwo) rzucił wszystkich na kolana i wdarł się, pod postacią Pandemic Legacy właśnie, na pierwsze miejsce prestiżowej listy najlepszych planszówek BGG. Idea legacy to gra, która nieodwołalnie zmienia się z rozgrywki na rozgrywkę. Gra, do której nie można wielokrotnie wracać, która jednak oferuje unikalne i niepowtarzalne doświadczenia podczas partii. Czy warto kupować pudło, które z zasady służyć może tylko w kilkunastu rozgrywkach? Czy grze Pandemic Legacy udało się nas urzec?

 
Podsumowanie
 

Gatunek: ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
100%


 
Grywalność według niego
90%


 
Cena/jakość
100%


 
Regrywalność
80%


 
Skalowalność
100%


 
Total Score
94%
94/100


User Rating
1 total rating

 


1
Posted 18/04/2017 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Pandemic Legacy, to gra kooperacyjna w której przyjdzie nam ratować świat przed rozprzestrzeniającymi się epidemiami groźnych wirusów, wcielając się w zespół lekarzy i badaczy. W klasycznej wersji Pandemii naszym zadaniem jest jak najszybsze wynalezienie lekarstw na cztery choroby, kolekcjonując odpowiednie karty. Musimy także zadbać o to, żeby nasi pacjenci przetrwali aż do wynalezienia szczepionki, na bieżąco lecząc kolejne ogniska choroby i rozbudowując sieć placówek badawczych. W każdej turze otrzymamy nowe karty, umożliwiające nam wykonanie akcji na mapie albo stworzenie jednokolorowej kolekcji w celu wynalezienia lekarstwa. Jednocześnie też w każdej turze w kolejnych miastach pojawią się wirusy. Nigdy nie wiemy kiedy wybuchnie następna epidemia, tworząca nowe ogniska chorób i intensyfikująca rozprzestrzenianie się zarazków (po każdej epidemii niedawno zarażone miasta wracają na górę stosu kart, wiemy więc że wkrótce pojawią się tam kolejne wirusy). Jeśli zaś dane miasto nie może przyjąć już więcej zarażonych (ma już 3 znaczniki danego koloru) to inicjuje rozprzestrzenianie się choroby do sąsiadujących lokacji. Kto będzie szybszy – szalejące po świecie epidemie, czy gracze w swoich zmaganiach o wynalezienie lekarstw?

Tak samo też zaczynamy rozgrywkę w Pandemic Legacy. Wkrótce jednak okazuje się, że tutaj nic nie jest takie samo jak w jej klasycznym odpowiedniku. Do przejścia mamy całą, zaskakującą kampanię. I tak, wciąż mamy za zadanie uratować świat przed zagrażającymi mu epidemiami. Jak możemy to jednak zrobić? Jakie wyzwania przed nami staną? Jakie przygody nas czekają? A wreszcie, jakie zasady będą rządzić rozgrywką? Tego dowiemy się dopiero w trakcie gry. Przez kampanię i jej tajemniczą fabułę poprowadzi nas talia kart legacy, do której nie możemy zaglądać przed rozpoczęciem przygody. To ona, wraz ze ściśle tajnymi przesyłkami i kopertami, będzie wprowadzać nas w świat Pandemii, wyznaczać nam zadania i zarysowywać fabularne ramy naszych zmagań. Rozgrywkę toczyć będziemy przez kalendarzowy rok, a każdy miesiąc szykuje dla nas nowe niespodzianki. W razie niepowodzenia mamy tylko jedną szansę powtórzenia partii danego miesiąca. Zagramy więc od 12 do 24 rozgrywek w zależności od tego jak dobrze nam pójdzie. Czy uda nam się w tym czasie ocalić świat? Jaki będzie ten rok na waszej planszy?

Więcej zdradzić nie możemy. To właśnie w odkrywaniu tych tajemniczych przygód leży cała zabawa. Przygotujcie się jednak na wiele zaskoczeń, na nowe elementy i reguły gry pojawiające się całkiem znienacka podczas rozgrywki. Przygotujcie się na aktywne ingerowanie w elementy gry – pisanie, naklejanie, darcie. Przygotujcie się na absolutne planszówkowe szaleństwo!

Pandemic Legacy kupić możecie w dwóch kolorach – czerwonym i niebieskim. Oba wydania nie różnią się niczym poza kolorem właśnie. Jest to dokładnie ta sama gra. Różna kolorystyka ma zaś za zadanie ułatwić zabawę osobom grającym jednocześnie w dwie kampanie, ale w różnych zespołach, czy w różnym czasie. Jeśli jednak wybieracie swój pierwszy egzemplarz śmiało możecie oprzeć swoją decyzję jedynie na tym, która okładka bardziej Wam się podoba.

Instrukcję do Pandemic Legacy znajdziecie tutaj.

Dowiedz się więcej…

Musimy przyznać, że do Pandemic Legacy podchodziliśmy dość sceptycznie i minęło naprawdę dużo czasu od premiery zanim pojawiła się ona na naszym stole. Dlaczego? Otóż nie należymy do fanów klasycznej Pandemii i obawialiśmy się, że w związku z tym nie damy się porwać urokowi jej wersji legacy. Cóż, okazało się, że nie mogliśmy mylić się bardziej!

Pandemic Legacy to przede wszystkim niepowtarzalne emocje! Pod tym względem jest to tytuł naprawdę wyjątkowy. Tytuł, który zaprasza nas do przeżywania przygody, historii, a nie tylko poszukiwania najbardziej optymalnych ruchów. Już pierwsze otwarcie pudła sprawia, że serce planszówkomaniaka przyśpiesza. Czeka na nas bowiem osiem zamkniętych skrytek, ściśle tajna koperta i talia kart legacy, do której nie możemy zajrzeć. Ciekawość aż więc nas rozpiera i nie możemy doczekać się, aby dobrać się do okrytych aurą tajemniczości elementów. To jednak nic w porównaniu z tym co czeka nas dalej. Uczucia jakie towarzyszyć Wam będą, gdy otworzycie otrzymaną przesyłkę, czy kopertę, albo podrzecie waszą pierwszą kartę – niezapomniane! Ciągle na samo wspomnienie przechodzi mnie dreszcz. Bo jak można przecież niszczyć element planszówki?! Jak można pisać, przyklejać, kombinować przy planszy, instrukcji, czy kartach? A właśnie można! I daje to niesamowitą frajdę. Nie spodziewaliśmy się zupełnie, że tak dużą. Mamy poczucie współtworzenia naszej gry. I tak ostatecznie jest. Nasze pudełko staje się bowiem unikatowe, zmienione przez doświadczenia z naszych rozgrywek. Stanowić więc będzie świetną pamiątkę, szczególnie że gra zachęca nas do zapisywania dat i wyników kolejnych partii. Wszystko to wraz z fabułą, którą wprowadzają karty legacy, tworzy naprawdę klimatyczny tytuł. Wciąga on nas w historię, którą stopniowo odkrywamy tak, że zapominamy o całym świecie i nie zauważamy kiedy nad planszą mijają kolejne godziny. Ciekawość co przyniesie następny miesiąc, jakie nowe wyzwania i zwroty akcji nas czekają, sprawia że naprawdę trudno jest przestać grać.

Ważnym pytaniem w przypadku Pandemic Legacy jest: Z kim grać? Jest to pytanie o tyle istotne, że choć o grach legacy mawiamy, że są jednorazowe, to tak naprawdę nad planszą przyjdzie nam spędzić wiele wieczorów. Dołączenie do grającej grupy jest więc poważnym i długoterminowym zobowiązaniem. 🙂 Oczywiście jest możliwe, że ktoś ominie jakąś sesję, albo dołączy do kampanii w międzyczasie, trzeba mu jednak będzie wtedy opowiedzieć wszystko to, co go ominęło. Co więcej, podczas gry niejednokrotnie przyjdzie wam podejmować decyzje mające trwałe i długofalowe skutki. Nieobecni mogą więc mieć poczucie, że coś ich ominęło, że oni wybraliby inaczej. Z drugiej strony, jeśli zapraszacie do gry jednorazowego gościa uważajcie, aby jego działania nie odbijały się potem echem w dalszej grze. Najlepiej więc jeśli gracie w stałym składzie. Szczególnie, że zgodnie z ideą legacy nie jesteście tylko współgraczami, ale i współtwórcami tego unikalnego, trwale zmienionego przez wasze decyzje, egzemplarza gry.

Pandemia skaluje się bardzo dobrze, świetnie sprawdzi się więc także w dwie osoby. My właśnie tak rozgrywaliśmy swoją przygodę (kontrolując po dwie postaci) i działało to wyśmienicie. Teraz mamy zaś na półce bardzo urokliwą, wspólną pamiątkę, co stanowi kolejny atut, gdy gracie w parze.

Co jeśli nigdy nie graliście w klasyczną Pandemię? Przed rozpoczęciem kampanii legacy dobrze jest opanować podstawowe zasady, które stanowić będą bazę do rozgrywki. Dzięki temu w czasie przygody będziecie mogli skupić się na nowych elementach i pojawiającej się fabule, nie zastanawiając się nad regułami epidemii, czy reakcji łańcuchowych. To też doradza sama instrukcja do wersji legacy. Tym bardziej, że później nie możemy się cofnąć, czy powtarzać rozgrywki bez konsekwencji. Jest na to jednak proste rozwiązanie. Zanim otworzycie elementy legacy, możecie użyć swojego pudła do rozgrywek w podstawową Pandemię. Jeśli więc nie znacie jeszcze tego klasyka wśród kooperacyjnych planszówek, warto wstrzymać się z rozpoczynaniem kampanii i pobawić nieco wersją podstawową. Instrukcja sprawnie przeprowadzi was i przez taką rozgrywkę na waszym egzemplarzu gry legacy. I tak jak z klasyczną Pandemią spokojnie poradzą sobie niedzielni gracze, tak samo nie powinni mieć oni problemów z wersją legacy. Gra stopniowo, krok po kroku, będzie wprowadzała Was w swoje tajemnice i zasady. Z uwagi zaś na innowatorski mechanizm i świetną warstwę fabularną, jest to absolutny must have, czy też must try! 🙂 także dla plaszówkowych wyjadaczy.

Rozgrywka wymaga od nas logicznego myślenia, kalkulowania i planowania. Jednocześnie jednak, jak w klasycznej Pandemii, czeka tu na nas duża dawka losowości, która w jednej chwili może zniszczyć nasz misterny plan, albo wręcz przeciwnie – sprawić, że wygramy partię, choć wcale nie wybraliśmy najbardziej optymalnych ruchów. O ile jednak losowość ta w zwykłej Pandemii nas drażni i wydaje się zbyt wysoka, o tyle tutaj dobrze wpasowuje się w klimat walki z nieprzewidywalnym żywiołem i nagłymi zwrotami akcji. Jesteśmy przecież zespołem, który musi być gotowy na wszystko! I owszem, czasem karty sprawią, że nie będziemy mieli szans na wygraną, ale przecież historia toczy się dalej… Złośliwy los nie tylko daje nam pstryczka w nos, pokazując że ma za nic nasze plany, ale też zostawia trwałe piętno na naszym egzemplarzu gry, namacalny dowód naszej przygody, naszej porażki. Cóż, zakasując rękawy ruszamy jednak dalej ratować świat, bo przecież jak nie my – to kto? 😉

Często słyszymy wątpliwości czy opłaca się kupować gry legacy, skoro z założenia są to tytuły, które się zużywają i które nie są regrywalne, bo nie możemy kampanii rozpocząć od nowa na jednym egzemplarzu (nawet gdyby nie przeszkadzały nam powtórki fabuły, to zmieniają się same elementy gry). Naszym zdaniem Pandemic Legacy to jednak bardzo opłacalny zakup. Średnio rozegracie w nią 18 partii (od 12 do 24). Zgodnie z pudełkiem jest to więc jakieś 18 godzin zabawy za 150 zł dla od 2 do 4 osób. Przelicznik wydaje się więc całkiem satysfakcjonujący. Tak naprawdę zaś Pandemic Legacy skradnie Wam jeszcze więcej czasu. Kolejne partie nie tylko wprowadzają nowe reguły, ale też zmuszają nas do coraz większego wytężania umysłu. Od naszych decyzji nie ma odwrotu, a na planszy robi się coraz bardziej gęsto. Nasze błędy i potknięcia zostaną z nami do końca gry, więc coraz bardziej staramy się ich unikać i coraz bardziej kombinujemy, a czas rozgrywki się wydłuża. Do tego świetne wykonanie, kapitalna i klimatyczna fabuła, która porywa nas w wir opowieści i pamiątka z zapisem naszych rozgrywek i przygód, która zostanie na naszej półce. Każda złotówka wydana na Pandemic Legacy naprawdę zwraca się w dwójnasób, mimo tego że gra nie jest regrywalna. Jeśli zaś będziecie chcieli, w większości przypadków będziecie dalej mogli grać w klasyczną Pandemię na swoim egzemplarzu legacy po zakończeniu kampanii. Lepiej sprawdzi się to jednak w tym samym gronie, z którym przeżywaliście przygody legacy. Wasza gra stanowić będzie bowiem żywe wspomnienie waszych perypetii, a więc będzie swego rodzaju spoilerem dla innych.

Czy Ci się spodoba?

Nie bez powodu Pandemic Legacy okrzyknięto królową gier, zdecydowanie zasłużyła sobie ona na ten prestiżowy tytuł. Emocje, które pojawiają się w trakcie rozgrywek sięgają zenitu i są nieporównywalne do innych planszówek. W pierwszej chwili bardziej przywodzą na myśli kampanie elektronicznych gier przygodowych. Jednak tam zawsze możemy się cofnąć, wczytać grę ponownie i poprawić swoje działania. W Pandemic Legacy decyzje, jak w życiu, podejmujemy raz na zawsze, a później pozostaje nam tylko zmierzyć się z konsekwencjami. Wraz ze swoim zespołem tworzymy nasz własny, wyjątkowy egzemplarz gry, świadectwo naszych przygód. I tak, robimy rzeczy dotąd niewyobrażalne w planszówkowym świecie – piszemy po planszy, drzemy karty, zmieniamy i “niszczymy“! Wszystko to jednak dostarcza nam niewyobrażalnych, wspaniałych wrażeń, a to przecież właśnie pozytywnych emocji i ciekawych przeżyć szukamy zwykle nad planszą. Pandemic Legacy to gra, od której nie mogliśmy się oderwać, jak od żadnej innej. Gra, która dosłownie porwała nas w wir swojej przygody. Gra, którą polecilibyśmy naprawdę każdemu.


Co lubimy


niesamowite emocje podczas ingerowania w elementy gry; poczucie uczestnictwa w klimatycznej, zaskakującej przygodzie; tajemnicze elementy gry i fabułę, odkrywaną dopiero w trakcie rozgrywki; wspólne tworzenie unikatowego, spersonalizowanego egzemplarza gry; bardzo ładne i sprytne wydanie, pełne zagadkowych kopert i skrytek

Na co narzekamy


Musimy czekać na sezon 2! ;)

Basior