Red7, czyli siódemkowy zawrót głowy

 

Red7 to bardzo niepozorny tytuł. Niewielkie pudełko skrywa w sobie banalną talię kart – siedem nominałów w siedmiu kolorach. Czy tak proste komponenty są w stanie zagwarantować nam ciekawą rozgrywkę? Przekonajcie się sami.

 
Podsumowanie
 

Gatunek: , ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki:
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
90%


 
Grywalność według niego
90%


 
Cena/jakość
90%


 
Regrywalność
100%


 
Skalowalność
100%


 
Total Score
94%
94/100


User Rating
3 total ratings

 


1
Posted 08/03/2016 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Red7 to 49 prostych kart. Kart z nominałami od 1 do 7, w siedmiu różnych kolorach. Nie tylko numer karty, ale też kolor decydują o jej wartości. Zaczynasz z siedmioma kartami na ręku i jedną przed sobą. Jedyna zasada: albo na koniec swojej tury wygrywasz albo natychmiast odpadasz z gry. Kto wygrywa? Ten, kto ma przed sobą najsilniejszy układ kart. A co to znaczy najsilniejszy? Na początku zawsze taki z najwyższą kartą. Potem zależy to już tylko od Was. Na kartach bowiem znajdziemy także siedem innych reguł wygrywających (np. najwięcej kart z tymi samymi liczbami, najwięcej kart z liczbami parzystymi itd.). W swojej turze możecie więc albo zagrać kolejną kartę, która da wam zwycięstwo przy obecnej zasadzie, albo zmienić zasadę, tak abyście to wy teraz prowadzili, czy też zrobić jedno i drugie. Bez względu na to, co wybierzecie po tej akcji musicie wygrywać, aby nie odpaść z rozgrywki. Ostatnia osoba, która utrzyma się przy grze, zostaje zwycięzcą.

Brzmi banalnie, prawda? I zasady rzeczywiście takie są, nawet w dwóch bardziej zaawansowanych wariantach, które proponuje nam instrukcja. Pola do popisu i kombinowania w Red7 jest jednak zaskakująco dużo. Carl Chudyk i Chris Cieslik wycisnęli z tej prostej talii kart naprawdę wszystko, co tylko możliwe. Sprawia to, że zasad możemy nauczyć się dosłownie w ciągu minuty. Od rozgrywki zaś trudno będzie nam się oderwać przez długi czas.

Dowiedz się więcej…

Niełatwo uwierzyć, że w takiej prostocie – prostocie zasad i komponentów, może skrywać się tak duży potencjał i tyle możliwości. Red7 naprawdę sprawia, że musimy wytężyć swój umysł, dobrze zaplanować swoje zasoby, domyślić się przyszłych kroków przeciwników i wciąż kombinować. Mimo kilkudziesięciu rozegranych partii, po każdej kolejnej rozgrywce myślimy Następnym razem muszę poprawić to i tamto. Wydaje się, że pozostali myślą to samo, więc gramy kolejny i kolejny raz… A jedna rozgrywka trwa tylko 10-15 minut, więc zawsze znajdzie się na nią czas i tym łatwiej sięgnąć po Red7 znowu i znowu.

Oczywiście, jak na karciankę przystało, Red7 jest losowe. Oczywiście, może się zdarzyć, że to pociągnięte karty zapewnią nam zwycięstwo albo właśnie nam je odbiorą i nie możemy temu zaradzić. Jednak w większości przypadków nasz wynik zależy od naszego kombinowania i tego, jak sprytnie potrafimy zarządzić naszymi kartami. Instrukcja proponuje także, żeby rozgrywać wiele partii pod rząd i liczyć punkty za wygraną, co niweluje wpływ przypadku. Losowość zaś zapewnia wysoką regrywalność i to, że Red7 się nie nudzi. Dzięki niej każda rozgrywka jest inna i trudniej nam planować nasze strategie, czy przewidywać działania przeciwników. Co więcej, oferuje też dodatkowy smaczek, jeśli gramy w wariant, który pozwala nam niekiedy dobrać nową kartę. Co się nam trafi? Jakie nowe możliwości się przed nami otworzą? Bo, przy tak małej liczbie kart, naprawdę każda robi ogromną różnice.

Wygrywasz albo odpadasz – esencja Red7, sprawia że naprawdę pilnie śledzimy sytuację na stole. Nie ma tu miejsca na pomyłki. Jeśli nie uda nam się poprawić sytuacji na swoją korzyść – natychmiast kończymy nasz udział w rozgrywce i nie dostajemy już kolejnej szansy. Jak to mówią – krótka piłka. Co więcej, rozgrywka jest bardzo dynamiczna. Red7 zostawia nam mnóstwo miejsca na niebanalne pomysły, dzięki czemu jest pełne nagłych zwrotów akcji, a zasady wiodące zwykle zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tworzy to bardzo przyjemny poziom interakcji. Nie ma tu żadnego bezpośredniego oddziaływania. Jednak jeśli nie pokonamy przeciwników w każdej swojej turze – odpadniemy i przegramy. Tak więc każdy nasz ruch musi zepchnąć wszystkich pozostałych do roli przegranych, choćby na krótką chwilę. Chociaż więc nie możemy bezpośrednio dokuczyć swoim rywalom (poza wariantem zaawansowanym), to i tak musimy zajść im za skórę w każdym swoim ruchu. Nie możemy więc spuścić siebie nawzajem z oka nawet na sekundę. I chociaż decyzji czeka na nas wiele i zdarzy nam się zamyślić nad kartami, to w tak krótkiej i pełnej zwrotów akcji rozgrywce zupełnie niestraszny jest downtime.

Red7 świetnie sprawdza się w każdym składzie osobowym – od 2 do 4 graczy. Sprawdza się, bo musi. Z natury rzeczy Red7 jest bowiem grą dla dwóch osób, bo to między nimi właśnie toczy się zawsze ostateczne starcie. Pozostali gracze stoją po prostu na drodze do tej najważniejszej bitwy, ale spokojnie – odpadną nim do niej dojdzie. Tak więc Red7 skaluje się świetnie. Rozgrywka jest zaś na tyle krótka i ciekawa, że odpadającym graczom nie grozi też nuda. Zwykle nie zdążycie nawet wstać od stołu po waszej przegranej, kiedy można już zaczynać nową rozgrywkę. Eliminowanie graczy zdecydowanie podnosi zaś poziom emocji w grze i motywacji, żeby walczyć i wymyślać coraz to sprytniejsze rozwiązania. Porażka jest bowiem niezwykle sromotna. Składamy karty i odpadamy z gry – krótka piłka, bez drugiej szansy. Zwykle towarzyszy temu triumfalny okrzyk naszych przeciwników, najczęściej pełen ulgi, bo właśnie kończyły im się możliwości, ale nasza przegrana otwiera przed nimi nowe drogi. A my już myślimy co poprawić w następnej partii, aby wytrzymać dłużej – do końca.

Czy Ci się spodoba?

Red7 to gra naprawdę dla wszystkich. Jak rzadko która idealnie powinna wpasować się w gusta wszystkich graczy – tych początkujących (ze względu na proste zasady), tych zaawansowanych (ze względu na mnóstwo możliwości), tych rodzinnych i tych imprezowych, tych szukających wesołej zabawy i tych szukających umysłowych ćwiczeń. To niewielkie pudełeczko skrywa w sobie naprawdę błyskotliwą i sprytną, choć malutką grę. Mimo tego, że jedna rozgrywka trwa tylko około 15 min czeka tu na nas ogromna dawka zaskoczeń, kombinowania i ciekawych pomysłów. Red7 naprawdę zadziwia swoim potencjałem zbudowanym na jakże prostych komponentach i zasadach. Krótki czas gry i niewielkie rozmiary tym bardziej dodają jej uniwersalności. Możecie zabrać Red7 naprawdę wszędzie i znaleźć czas na rozgrywkę naprawdę zawsze. Nie na darmo mawia się, że Carl Chudyk to mistrz karcianek. Gorąco polecamy!


Co lubimy


prostotę komponentów; niezwykle proste zasady; zaskakująco dużo miejsca na kombinowanie, przyjemny poziom interakcji

Na co narzekamy


Basior