Świat Dysku: Ankh-Morpork, czyli Pratchett’owska złośliwość na planszy.

 

Cała masa negatywnej interakcji, Pratchett’owski klimat, chaos kontrolowany, świetna rozrywka – tak w kilku słowach można opisać Świat Dysku: Ankh-Morpork Martina Wallace’a. Dla fanów Pratchett’a – pozycja obowiązkowa, ale i pozostałym tytuł powinien przypaść do gustu.

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
100%


 
Grywalność według niego
85%


 
Cena/jakość
90%


 
Regrywalność
90%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
87%
87/100


User Rating
5 total ratings

 


0
Posted 29/05/2014 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Świat Dysku: Ankh-Morpork to pozycja oparta na serii książek Terry’ego Pratchett’a, która przenosi nas w mroczne zakamarki Ankh-Morpork – największej aglomeracji Pratchett’owskiego świata. To miasto pełne chaosu i tajemnic, w którym spotykają się istoty wszelkich gatunków, a każdy ma swój ukryty plan i cel. Tak też będzie podczas rozgrywki, która rozpoczyna się od wylosowania jednej z ośmiu kart tożsamości, wyznaczającej twój tajemny cel. Dla wygranej możemy więc: budować majątek, siać w mieście niepokój, przejmować kontrolę nad dzielnicami albo tworzyć siatkę szpiegowską. Możemy też trafić na komendanta Vimesa, którego zadaniem jest po prostu psucie krwi wszystkim innym – Vimes wygra, gdy nikt inny nie zadeklaruje zwycięstwa przed końcem gry. Nigdy nie wiemy, które postaci biorą udział w rozgrywce. Nie wiemy co może zapewnić zwycięstwo naszym konkurentom, trzeba więc mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Blefujemy, ukrywamy się i maskujemy – w momencie, gdy przeciwnicy odkryją naszą tożsamość zwycięstwo stanie się prawie niemożliwe. Przemierzając wąskie uliczki Ankh-Morpork, musimy zawsze mieć się na baczności. Tak też jest i w grze – każdy stara się nam wbić nóż w plecy. Już instrukcja zaleca nam szczególne pilnowanie innych graczy i utrudnianie im zwycięstwa. Świat Dysku to właściwie pozycja karciana, a plansza pomaga nam tylko zobrazować obecną sytuację. Naszą strategię realizujemy głównie przez odpowiednie zagrywanie kart. Kart, których grafiki i zdolności specjalne nawiązują do twórczości Pratchett’a, co dodaje grze wiele uroku, jeśli znacie książki tego autora.

Więcej informacji o zasadach znajdziecie tutaj.

Dowiedz się więcej…

Czy trzeba znać serię Świata Dysku, aby zagrać w tę planszówkę? Absolutnie nie! Jednak w grze spotkamy wiele smaczków dla fanów książek. Klimat twórczości Pratchett’a znajdziemy na kartach, ale przede wszystkim w ogólnej atmosferze rozgrywki. Ankh-Morpork to gra złośliwa, wręcz wredna! Sytuacja na planszy zmienia się bardziej niż dynamicznie. Chaos, chaos, wszędzie chaos – i w tym chaosie musisz znaleźć swoją ścieżkę ku wygranej.

Gra nie jest zbyt trudna. Wprawnym graczom z pewnością nie sprawi problemów. Początkujący będą musieli poświęcić partę czy dwie na zapoznanie się z kartami i dostrzeżenie ich potencjału. Rozgrywka zajmie około godziny, 45 min jeśli wszyscy znacie już ten tytuł. Ale uwaga! To wciąga i rzadko kiedy udaje nam się nie zagrać kilku partii pod rząd.

Uważaj z kim siadasz do Świata Dysku. To gra, która nie pozostawia ci wyboru – musisz nadepnąć na odcisk pozostałym graczom, i to nie raz! Negatywna interakcja aż z niej kipi! Nawet osoby, które zwykle grają zachowawczo tutaj stają się mistrzami podstępu i złośliwości. Niewiele kart daje nam możliwość pozostania neutralnym. Właściwie każdy nasz ruch bezpośrednio psuje szyki komuś innemu i musi tak być. Spuścisz z oka przeciwników choć na chwilę a zrealizują swoje cele i wygrają. Chcesz coś dostać? Musisz zabrać to innemu! Chcesz wygrać? Musisz rzucić komuś kłodę pod nogi! Co nam to daje? Mnóstwo krzyków, przepychanek i złowieszczego chichotu podczas rozrywki. I naprawdę ogromną satysfakcję, jeśli to nam udało się pokonać te wszystkie przeciwności i wygrać.

Dość często słyszy się, że gra jest mocno losowa. Czy naprawdę? Rzeczywiście rozgrywka to jedne wielkie wariactwo, gdzie nie możesz przewidzieć sytuacji na 2 karty do przodu. Rzeczywiście, istnieją karty katastrofy, dla których zupełnie losowo – rzutem kostką, wybiera się ofiary. Rzeczywiście, nie wiemy jakie karty dostaniemy do ręki. Tak naprawdę jednak chaos na planszy to efekt uboczny strategii pozostałych graczy. Wydaje się on też efektem zamierzonym – w końcu to Ankh-Morpork! – i dodającym uroku rozgrywce. Mimo wszystko jednak łut szczęścia nie wystarczy, aby wygrać. To od nas zależy czy wykorzystamy potencjał naszych kart. Jeśli nawet mamy wyjątkowego pecha, zbyt dużego by wygrać, to zawsze możemy skutecznie utrudnić pozostałym drogę po zwycięstwo. My zdecydowanie nie przepadamy za losowymi tytułami, ale Światu Dysku nie mamy w tym względzie nic do zarzucenia.

Gra nie najlepiej się skaluje. Zdecydowanie najlepsza rozrywka czeka nas w pełnym – czteroosobowym składzie i od dawna nie wyciągamy jej na stół dla innej liczby osób. W trójkę bardzo trudno ustrzec się problemu sojuszy (nawet niezamierzonych). We dwoje na planszy jest jakby zbyt luźno i łatwiej realizować swoje strategie. Mniejszy poziom chaosu paradoksalnie zmniejsza radość rozgrywki. Co więcej, to gra którą zdecydowanie odradzałabym parom. Raczej nie zagracie w Świat Dysku w romantyczny wieczór, aby nie skończyło się to złością i zgrzytaniem zębami. W cztery osoby – gra naprawdę rozwija skrzydła i wszystkie problemu znikają!

Frajda jaką będziemy mieć z rozgrywki, jak i trudność wygranej zależą nieco od wylosowanej przez nas tożsamości i celu gry. I tak – wszyscy zawsze chcą być złośliwym Vimsem, który przy czterech osobach ma chyba największą szansę zwycięstwa. Z kolei zdobywanie majątku Chryzoprazem bardzo zależy od wylosowanych kart, a więc po prostu szczęścia. Smokowi herbowemu, który stara się zasiać niepokój w mieście, najtrudniej się maskować, zwykle więc już po chwili wszyscy zgodnie dbają aby nie miał szans na wygraną. Z kolei gra na kontrolę jest najmniej emocjonująca. Śmiem jednak powiedzieć – cóż z tego? Bez względu na to wciąż spędzamy nad Światem Dysku długie godziny, a gra dostarcza nam świetnej zabawy. Jest to tytuł, który jak bumerang wciąż i wciąż wraca na nasz stół.

Gra kosztuje ok. 150 zł. Wydaje się to jednak dość rozsądna cena za dużą liczbę ładnie wykonanych drewnianych elementów i kart oraz piękną planszę – mapę Ankh-Morpork. Jakość wykonania jest bardziej niż zadowalająca. Nasz egzemplarz po 2 latach wciąż nie jest nadszarpnięty zębem czasu, mimo wielu wyjazdów i wielu rozegranych partii.

Czy Ci się spodoba?

Świat Dysku: Ankh-Morpork to z pewnością nie jest gra dla wszystkich. To gra, która rodzi negatywne emocje nad planszą, raczej więc nie siadajcie do niej z obrażalskimi znajomymi. Nie będzie to też pewnie udany wybór na romantyczny wieczór we dwoje, ani na spokojną rozgrywkę z dziećmi. Z drugiej strony to właśnie w tej wyzierającej z kart Świata Dysku złośliwości tkwi urok gry. W gronie dobrych znajomych sprawdza się ona świetnie! Ani trudna, ani łatwa powinna spodobać się osobom o różnym poziomie rozegrania. Bardzo dynamiczna i żywiołowa – zapewni wam taki właśnie wieczór. I choć gra nie jest pozbawiona niedociągnięć, to dostarcza świetnej rozgrywki i chce się do niej wracać, a przecież o to właśnie chodzi!


Co lubimy


dynamiczną rozgrywkę; emocje podczas gry; mnóstwo interakcji; Pratchett’owski humor na kartach; piękne wydanie

Na co narzekamy


kiepską skalowalność (najlepiej sprawuje się w cztery osoby);

Ender