Tajniacy, czyli jak zostać najlepszym szpiegiem w świecie skojarzeń

 

Tajniacy, to imprezowa gra skojarzeń, która niedawno podbiła serca graczy, dzięki rozgrywce opartej na zupełnie nowym pomyśle. Vlaada Chvatil znany głównie z ciężkich, strategicznych tytułów pokazuje, że nic co związane z planszówkami nie jest mu obce 🙂 i znakomicie sprawdza się on także jako autor lekkich, imprezowych hitów. Na czym więc polega fenomen Tajniaków?

 
Podsumowanie
 

Gatunek: ,
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
70%


 
Grywalność według niego
70%


 
Cena/jakość
90%


 
Regrywalność
90%


 
Skalowalność
90%


 
Total Score
82%
82/100


User Rating
1 total rating

 


0
Posted 10/05/2017 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Tajniacy to gra oparta na skojarzeniach, w której wcielimy się w dwa zespoły tajnych agentów. Zadaniem każdej z drużyn jest jak najszybsze odgadnięcie, gdzie na siatce zbudowanej z 25 kart-kryptonimów ukryli się ich szpiedzy. Jedynie Szefowie każdej z grupy, dzięki specjalnemu kluczowi, wiedzą kto ukrywa się pod danym kryptonimem: czerwony, czy niebieski agent, neutralny przechodzień, czy też może zabójca, który natychmiast sprowadza porażkę na drużynę, która go wskaże. Każdy z kryptonimów to pojedyncze słowo. Zadaniem Kierowników drużyn jest zaś sprytne przekazanie swojemu zespołowi, gdzie ukryli się ich agenci przy pomocy opartej na skojarzeniu jednowyrazowej wskazówki. Jednocześnie Szef informuje do ilu kryptonimów odnosi się jego podpowiedź. Jeśli więc jego szpiedzy skryli się pod hasłami: Śmierć i Noc, Kierownik mógłby powiedzieć na przykład: Wampir, 2. Oczywiście poruszamy się w świecie skojarzeń. Nie ma tu więc dobrych, ani złych odpowiedzi. Tak długo jak istnieje nić porozumienia między Szefem, a jego zespołem łańcuch skojarzeń może być naprawdę odległy i nieprawdopodobny. Ten zespół, który szybciej odnajdzie wszystkich swoich tajniaków, nie trafiając na zabójcę, wygrywa rozgrywkę.

Zasady, jak na grę imprezową przystało, są krótkie i łatwe, choć za pierwszym razem zwykle budzą pewne zdziwienie i konsternację – na szczęście tylko do pierwszej podpowiedzi, kiedy to wszystko staje się jasne. Nowe osoby możemy więc z powodzeniem wprowadzić do rozgrywki w kilka minut, szczególnie gdy zaczną jako agent, a nie Szef zespołu.

Dowiedz się więcej…

Pierwsza rozgrywka w Tajniaków nie pozostawiła nas z najlepszym wrażeniem. Po przeczytaniu recenzji spodziewaliśmy się czegoś naprawdę oszałamiającego. Tymczasem gra toczyła się powoli, z długimi postojami po stronie Kapitanów drużyn. Wskazówki zaś były proste, jeśli nie banalne i w większości dotyczące jednego lub dwóch kryptonimów. Ich odgadnięcie zajmowało więc chwilę i znów rozpoczynało się czekanie na kolejną podpowiedź Szefa i nerwowe chrząkanie. Na szczęście daliśmy jednak Tajniakom szansę się rozkręcić i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Kapitanowie muszą bowiem nauczyć się podawać dobre wskazówki, żeby gra nabrała rumieńców. Muszą oni nauczyć się nieco ryzykować, wychodzić poza schemat i zaufać swojemu zespołowi. Muszą pamiętać o tym, żeby nowe podpowiedzi analizować i szykować w trakcie ruchu rywali, aby nie generować przestojów. Muszą także stale kontrolować kryptonimy nie tylko swoje, ale także te należące do drużyny przeciwnej oraz zabójcy. Znalezienie sprytnej wskazówki, która wskaże wiele haseł, a jednocześnie nie spowoduje skojarzeń z polami spoza naszej puli, to naprawdę bardzo trudne zadanie! To od dobrego Kapitana zależy więc w dużej mierze (a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że przede wszystkim od niego) to, czy cała grupa będzie dobrze się bawić. Z czasem Szefowie odkrywają jak podawać coraz lepsze wskazówki i właśnie wtedy gra rozwija skrzydła, pokazuje swoje prawdziwe możliwości. Nagle okazuje się, że magicznie potrafimy przekazać sobie nawet bardzo odległe skojarzenia, że jedna podpowiedź może bezbłędnie wskazać aż cztery kryptonimy, że niemal czytamy sobie w myślach. Najlepiej więc jeśli przynajmniej część grupy, siadającej do Tajniaków, stanowi doświadczona ekipa, z której wybrać będziemy mogli dobrych Kapitanów. Z czasem każdy z graczy będzie też chciał spróbować swoich sił po drugiej stronie stołu, ale przyjdzie mu to zdecydowanie łatwiej, gdy pozna już rozgrywkę z perspektywy agenta.

Jednym z największych plusów Tajniaków, jak i innych gier bazujących na skojarzeniach, jest możliwość poznania się współgraczy. Skojarzenia mówią o nas ostatecznie dużo więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Tajniacy zaś samoistnie wytwarzają atmosferę, w której zdradzamy nasze łańcuchy skojarzeń, choć instrukcja w żaden sposób tego nie nakazuje. Zwykle jednak zespoły zaciekle dyskutują o tym, co im kojarzy się ze wskazówką, a także próbują patrzeć na hasło przez pryzmat podpowiadającego i wczuć się w jego tok myślenia. Jak więc Kapitan, po wysłuchaniu tych wszystkich teorii z pokerową twarzą, miałby nie zdradzić swojego tajemniczego rozumowania, gdy zagadka jest już rozwikłana? Mimochodem dowiadujemy się więc jakie nasi współgracze mają zainteresowania, jakie oglądali filmy, czytali książki, czy wakacje przywodzą im na myśl góry, czy morze, itd. Dodatkowo Kapitan dowie się też niemało o tym, jak postrzegają go współgracze, słuchając ich narad. Szybko okaże się także kto kogo w grupie zna i rozumie najlepiej.

Choć sama gra nie ma w sobie wiele klimatu, a temat poszukiwania tajnych agentów narzucony jest nieco sztucznie, nie ma to zupełnie znaczenia. Atmosfera tworzy się bowiem nad stołem. To tutaj czeka na nas cała masa śmiechu, żartów, pomyłek, historii, a więc dokładnie to, czego oczekujemy od gry imprezowej.

Tajniacy skalują się zaskakująco dobrze i właściwie nie ma maksymalnego limitu graczy. Zdarzyło nam się rozgrywać partię w kilkanaście osób, bawiąc się tak samo dobrze, jak w pudełkowym – ośmioosobowym gronie. Oczywiście gdy rośnie liczba graczy, zwiększa się też ryzyko, że w zespołach pojawią się osoby, które nie włączą się do dyskusji i rozgrywki. Jeśli jednak wszyscy macie ochotę się bawić, to z pewnością da się to zrobić! Co więcej, ile głów – tyle pomysłów. Podjęcie decyzji, które hasła ostatecznie wybrać to w tak dużym gronie nie lada wyzwanie. Kapitanowi zaś jeszcze trudniej jest utrzymać pokerową twarz, słuchając coraz bardziej szalonych teorii. Najwięcej potencjału gra ujawnia więc, kiedy siadamy do niej w gronie od 6 osób wzwyż. Wtedy też Tajniacy stają się bardzo przyjemnym połączeniem rywalizacji (między drużynami) i kooperacji (między członkami zespołu). Wtedy właśnie rozpoczynają się wspólne rozważania, głośne tworzenie najdziwniejszych łańcuchów skojarzeń, szukanie konsensusu i podejmowanie decyzji. W mniejszym gronie, gra się również przyjemnie. Jednak bez elementu dyskusji między agentami, będziecie musieli sami zadbać o odpowiedni nastrój do zabawy. Tak, żeby nie zmieniła się ona w zwykłą wyliczanko-zgadywankę, ale żeby wciąż porwała was w wir skojarzeń. W dwuosobowym gronie rozgrywka zaś zupełnie zmienia swój charakter. Tym razem Tajniacy stają się grą stricte kooperacyjną. I choć byliśmy do tego wariantu nastawieni sceptycznie, to okazuje się on wciąż dobrą zabawą. Tym bardziej możemy wtedy dobrze poznać swojego współgracza, aż prosi się bowiem, aby przedyskutować wszystkie nasze domysły i teorie. Nie jest to wariant, który stanie się hitem waszych rozgrywek, ale zdecydowanie jest to coś, czego warto spróbować od czasu do czasu.

W Tajniaków nie raz zdarzyło nam się grać  na warsztatach Team Buildingowych i wydają się oni jednym z idealnych tytułów do wszelkich zabaw integracyjnych. Pozwalają uczestnikom lepiej się poznać i znaleźć wspólne zainteresowania w wesołych i bezpiecznych warunkach, świetnie obsługują grupy od kilku do kilkunastu osób, a jedna rozgrywka, bez względu na liczbę graczy, nie przekracza kwadransa.

Pod wieloma względami Tajniacy przypominają nam (czy też może wypadałoby napisać kojarzą się nam? 🙂 ) znany chyba już wszystkim hit – Dixit. O ile jednak Dixit zabiera nas w świat skojarzeń dzięki obrazom, to Tajniacy bazują na słowach. W obu grach jakość rozgrywki zależy od ciekawych podpowiedzi i dobrego nastroju w grupie. Obie pozwolą graczom lepiej się poznać (choć Tajniacy bardziej skłaniają do dzielenia się swoimi teoriami i przemyśleniami). Jeśli więc jesteście fanami Dixita, Tajniacy to tytuł, obok którego nie możecie przejść obojętnie.

Czy Ci się spodoba?

Trudno tak naprawdę powiedzieć na czym polega fenomen Tajniaków. Z pewnością gra ma w sobie jednak jakiś nieodparty urok, który każe do niej wracać. W dużej grupie sprawdza się naprawdę świetnie, dostarczając mnóstwo śmiechu i zaskoczeń, pozwalając nam odkryć nowe oblicza naszych współgraczy i tajemnice ich rozumowania. Bardzo często zdarza nam się słyszeć: Koniecznie przynieście ze sobą Tajniaków!, a to przecież najlepsza rekomendacja z możliwych. Śmiało można powiedzieć, że tytuł ten dołączył do kanonu gier imprezowych. Tajniacy porywają nas w zaskakującą podróż do świata skojarzeń na nowych, ciekawych zasadach.


Co lubimy


ciekawy, oparty na skojarzeniach pomysł na rozgrywkę; świetną skalowalność - ponad granice podane na pudełku; możliwość poznania współgraczy; zaskoczenia i wiele śmiechu nad kartami

Na co narzekamy


pierwsze rozgrywki bywają trudne dla Kapitanów drużyny; to czy będziemy dobrze się bawić w dużej mierzy zależy od Kapitana

Basior