Tikal, czyli i ty zostań Indiana Jonesem

 

Tikal to naprawdę stara gra. Powstała w 1999 roku, a już w tym samym roku zdobyła najbardziej prestiżową nagrodę w świecie planszówek – Spiel de Jahre, choć to nie jedyne przeznane jej wyróżnienie. Egmont przypomniał niedawno ten planszowy „antyk” tworząc nową, polską edycję. Czy Tikal zestarzał się przez tyle lat, czy też dalej bawi i cieszy kolejne pokolenia graczy?

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: , ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
60%


 
Grywalność według niego
60%


 
Cena/jakość
70%


 
Regrywalność
70%


 
Skalowalność
60%


 
Total Score
64%
64/100


User Rating
1 total rating

 


0
Posted 16/12/2016 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Tikal zabiera nas do gwatemalskiej dżungli, w której ukryte są starożytne ruiny najważniejszego miasta Majów. Każdy z nas ma okazję poczuć się jak Indiana Jones, przedzierając się przez egzotyczne zarośla. Czeka więc na nas nieprzenikniona, groźna puszcza, którą będziemy dopiero odkrywać w trakcie gry. Każdy z was wcieli się w dowódcę wyprawy szukającej skarbów. W każdym ruchu przyjdzie wam odkryć i dołożyć do planszy jedną płytkę dżungli. Tym sposobem poznacie kolejny fragment tajemnic Majów. Czasem znajdziecie tu skarby, czasem świątynie, czasem po prostu będzie można przejść dalej po pustej polanie. Dopiero po wstępnej eksploracji wasza wyprawa ruszy do działania. W każdej turze macie do rozdysponowania 10 punktów akcji, które możecie dowolnie dzielić pomiędzy różne dostępne opcje. Możecie więc poruszać się po dżungli, budować obozy, odnajdywać kolejne i kolejne piętra tajemniczych świątyń Majów, odkopywać skarby, czy też wymieniać się nimi z przeciwnikami, aby zdobyć jak najcenniejszą kolekcję. Wszystko to, aby okazać się najlepszym awanturnikiem i nieustraszonym poszukiwaczem skarbów. Zwycięzcą zostanie bowiem ta osoba, która zdobędzie najwięcej punktów. Punkty przyznawane zaś będą w losowych, wyznaczonych przez rozgrywkę, momentach za najlepszą kolekcję skarbów oraz za posiadane świątynie, czyli świątynie w których to właśnie my mamy przewagę liczebną nad rywalami. W każdej chwili musimy więc być przygotowani, bo nigdy nie wiemy kiedy zacznie się tura punktowania. Kiedy już zbudujemy całą planszę, a więc dołożymy ostatni kawałek dżungli, gra się kończy i wiemy już kto okazał się najlepszym Indiana Jonesem.

Zasady Tikala są proste i klarowne. Łatwo wytłumaczycie je nawet początkującym graczom i szybko można zaczynać rozgrywkę.

Dowiedz się więcej…

Mimo nowej edycji Tikal pozostał nieco szaro-burą grą. Plansza i płytki zdecydowanie was nie zachwycą, nie przyciągną oka. Dużym zawodem są pionki symbolizujące uczestników naszej wyprawy, które są po prostu drewnianymi sześcianami. Chciałoby się tutaj zobaczyć przynajmniej klasyczne meeple. W pudełku znajdziemy jednak także elementy, które zdecydowanie trzeba pochwalić. Płytkowa plansza-dżungla, którą za każdym razem budujemy na nowo to przyjemny smaczek w rozgrywce. Dzięki temu każda partia odbywa się w innej puszczy, w innych warunkach. Co więcej, plansza zaprojektowana jest tak, aby dawać nam uczucie odkrywania. W pierwszej chwili widzimy na niej tylko mnóstwo zieleni z miejscem na kafelki. Każda kolejna płytka odkrywa jednak rąbka tajemnicy i zza drzew zaczynają wyłaniać się starożytne ruiny i skarby. Bardzo ciekawie rozwiązane są też znaczniki świątyń. W miare jak coraz lepiej odkrywamy dane ruiny, poznajemy, dodajemy kolejne poziomy, świątynie rosną w prawdziwe piramidy, układane z kolejnych elementów naprawdę piętrzących się na planszy.

To właśnie głównie piramidy i skarby, które pojawiają się znienacka i znikają jeszcze szybciej niż się pojawiły, pozwalają nam nieco wczuć się w klimat awanturniczej przygody. Tikal jest jednak klasyczną eurogrą, gdzie temat jest bardzo umowny, a nasze zmagania z łatwością można by przenieść na inny grunt bez większych zmian. Nie możecie więc liczyć na szczególnie klimatyczną rozgrywkę, choć tutaj zwykle nie przeszkadza to graczom.

Tikal to tytuł lekki, ale zmusi was także do liczenia i kombinowania. Czeka na was nie mało wyborów, w końcu co turę mamy aż 10 punktów akcji do rozdysponowania między uczestnikami naszej wyprawy. Te 10 punktów akcji to naprawdę dość dużo i łatwo można pomylić się w obliczeniach. Musimy przecież podjąć wiele decyzji w trakcie swojego ruchu. Szkoda więc, że nie pomyślano o jakichś znacznikach, aby graczom nie było tak łatwo pogubić się w tym, ile działań mogą jeszcze wykonać. Punktowanie rozwiązane jest dość ciekawie i zawsze mamy szansę poprawić swoją sytuację w ostatniej chwili. Każdy z graczy punktuje bowiem oddzielnie, indywidualnie, w swojej turze. Przed tym ma jednak dodatkowe 10 punktów akcji do wykorzystania na standardowych zasad. Dzięki temu rywalizacja nie jest aż tak zacięta i rzadko kiedy naprawdę zajdziemy na skórę naszym przeciwnikom, bo gracze mogą wielokrotnie punktować za ten sam obszar – każdy w swojej turze. Z drugiej strony, trudniej jest wtedy pokonać lidera, bo zawsze ma on okazję uratować się i poprawić zanim rozliczone zostaną jego punkty. Tym bardziej więc musimy przewidywać do przodu ruchy naszych rywali, jeśli nie chcemy aby zbyt dobrze im poszło. 🙂 Z tego też względu Tikal jest bardzo spokojną grą pod względem interakcji. Owszem, odczuwamy na planszy obecność naszych przeciwników. Nie raz złośliwie podsuniemy im niekorzystną płytkę dżungli, zgarniemy skarb, czy świątynie prosto sprzed nosa. Z pewnością nie możemy jednak Tikala nazwać grą złośliwą. Liczyć możecie na interakcję, ale spokojną i mimo wszystko dość przyjazną.

Jak Tikal się skaluje? Gra zmienia się w zależności od liczby graczy. Na dwoje rozgrywka jest wyjątkowo spokojna, ale też bardzo dobrze zbalansowana. Zwycięstwo zależy tylko od naszych pomysłów, ale rozgrywka jest bardzo monotonna. Z kolei przy czterech graczach możemy liczyć na dużo większe zamieszanie nad planszą. Interakcja zdecydowanie rośnie, bo robi się ciasno. Miejsca, skarbów i świątyni okazuje się nagle być bardzo mało i częściej musimy walczyć z naszymi rywalami. Jednocześnie jednak rośnie czas rozgrywki, co jest raczej dotkliwe, szczególnie że w Tikalu ruch jednego gracza jest dość długi (w końcu ma od no dyspozycji aż 10 punktów akcji). Downtime jest więc duży i bywa nużący. Trudno utrzymać skupienie na rozgrywce między swoimi turami. Przy czterech graczach rośnie też losowość gry. Nagle bardzo duże znaczenie zaczyna mieć jakie płytki wyciągniemy i do ilu skarbów uda nam się dotrzeć. Skarby są więc elementem wprowadzającym nieco przypadku do rozgrywki. Z drugiej strony, to one właśnie dodają też więcej klimatu, emocji i rywalizacji nad planszą.

Czy Ci się spodoba?

Jeśli zaczynacie swoja przygodę z planszówkami, powinniście zwrócić uwagę na Tikal. Proste zasady, lekka i przyjemna rozgrywka w dżungli starożytnych Majów, spokojna interakcja – brzmi zachęcająco prawda? Tikal świetnie sprawdzi się także podczas spotkań rodzinnych. Zaawansowani gracze nie znajdą tutaj nic odkrywczego. Ot, klasyczna, standardowa eurogra. Warto jednak poznać i takie klasyki właśnie. Trzeba bowiem przyznać, że Tikal jak na takiego planszowego staruszka wciąż pozostaje aktualny i wciąż bawi.


Co lubimy


składaną z płytek dżungle i świątynie-piramidy; proste zasady, lekką rozgrywkę;

Na co narzekamy


charakter rozgrywki zmienia się w zależności od liczby graczy; długi downtime

Basior