T.I.M.E Stories, czyli jak uratować kontinuum czasowe?

 

Zasady rządzące światem planszówek niedawno stanęły na głowie wraz z pojawieniem się gier w założeniu “jednorazowych” i nieregrywalnych. Gier, których fabuła jest tajemnicą, dopóki nie zaczniemy rozgrywki. Gier, które z zasady nie mogą wielokrotnie wracać na nasz stół. Tylko raz mamy bowiem szansę odkrywać ich zagadki. Jednym z takich właśnie tytułów, owianych aurą tajemniczości, jest T.I.M.E Stories…

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor: ,
 
Wydawca:
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
65%


 
Grywalność według niego
65%


 
Cena/jakość
40%


 
Regrywalność
40%


 
Skalowalność
75%


 
Total Score
57%
57/100


User Rating
no ratings yet

 


0
Posted 07/03/2017 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Chcesz pomóc w zachowaniu kontinuum czasowego? Pragniesz chronić dorobek naszych czasów i korzystać z perspektywy nieograniczonych podróży oferowanych przez technologię insercji tachionowej? Jesteś spostrzegawczy, zmotywowany i lubisz pracować w zespole? Niczego się nie boisz? Agencja T.I.M.E Cię potrzebuje!

Tak właśnie próbuje zrekrutować Cię instrukcja! T.I.M.E Stories, to gra w której wcielicie się bowiem w agentów specjalnych, powstrzymujących wystąpienia zaburzeń kontinuum czasowego. Tylko wy możecie uratować ludzkość przed paradoksami czasu, które zgubnie wpłyną na teraźniejszość i przyszłość. Będziecie więc podróżować przed różne czasy i światy, przejmując chwilowo kontrolę nad mieszkańcami wybranej czasoprzestrzeni. Każdy ze scenariuszy gry przeniesie was do innej rzeczywistości. Pracując razem jako zespół musicie rozwikłać zagadkę i powstrzymać katastrofę, nim misja nieuchronnie dobiegnie końca. W pierwszym, treningowym zadaniu zostaniecie przeniesieni do zamkniętego zakładu dla osób chorych psychicznie w 1921 roku, w którym dzieje się coś niepokojącego, wkrótce utworzy się paradoks czasowy. Widmo jakiej katastrofy zawisło nad ośrodkiem? Jak ją powstrzymać? Tego dowiecie się dopiero podczas rozgrywki, wcielając się w role pacjentów zakładu, z których każdy posiada inne zdolności. Więcej nie zdradzi wam żadna recenzja T.I.M.E Stories, to właśnie w odkrywaniu fabuły tkwi cały urok i niepowtarzalność rozgrywki. Nawet kiedy zaopatrzycie się już w swój egzemplarz gry nie możecie choćby zerknąć na talię, która opatrzona jest odpowiednim ostrzeżeniem. Kart nie można przeglądać, dopóki nie pozwoli na to rozgrywka.

W trakcie gry będziecie eksplorować kolejne obszary, rozmawiać z bohaterami, zdobywać przedmioty. O sukcesie waszych działań decydować będzie rzut kośćmi. T.I.M.E Stories to gra narracyjna, która oferuje przeżycia z pogranicza gier RPG i klasycznych planszówek. Najważniejsza jest tutaj fabuła, którą powoli odkrywacie i przeżywacie. Kolejne karty przeprowadzą was przez tę historię, aby zacząć potrzebujecie więc znać jedynie kilka technicznych zasad. Plansza i zasady tworzą jedynie ramy, w których się poruszamy, ale to nie one tworzą rozgrywkę samą w sobie. Przed pierwszą partią przebrnąć trzeba przez niezbyt krótką instrukcję (a w tego typu grze ideałem byłby jej brak). Dobrze pomaga ona jednak zrozumieć samą ideę T.I.M.E Stories i od razu przygotowuje was na kolejne scenariusze z dodatków.

Dowiedz się więcej…

T.I.M.E Stories jest często porównywane i stawiane ramię w ramię z Pandemic Legacy. W grach formatu legacy niejednokrotnie przyjdzie wam jednak dotkliwie zmieniać elementy gry – rysować, naklejać, otwierać zamknięte koperty, czy wręcz niszczyć karty. Wszystko, aby dać wam poczucie nieodwracalności waszych działań, niepowtarzalności rozgrywki. Nic takiego nie dzieje się zaś w T.I.M.E Stories. Unikatowe, wyjątkowe przeżycie twórcy gry oparli na stopniowym poznawaniu talii. Oprócz odkrywania fabuły i tajemnic światów, w których się znaleźliście, czekają na was logiczne zagadki i całe mnóstwo zaskoczeń. Nieuchronnie biegnący czas sprawia, że z pewnością nie zakończycie misji sukcesem podczas pierwszej wyprawy. Co więcej, my mimo trzech podróży do przeszłości i ukończenia zadania ciągle nie odkryliśmy wszystkich kart i tajemnic talii. Chociaż więc udało nam się uchronić kontinuum czasowe przed paradoksem i znamy ostateczne rozwiązanie, to nie odwiedziliśmy wszystkich miejsc, nie spróbowaliśmy wszystkich dróg. Z jednej strony nie ma więc po co wracać do Azylu, skoro znamy jego główną tajemnicę, z drugiej kusi nieco, żeby poszukać innych rozwiązań i odkryć resztę kart.

T.I.M.E Stories z natury rzeczy jest tytułem niezwykle klimatycznym. Już przy pierwszym otwarciu instrukcji, przeczytaniu plakatu reklamującego agencję i ostrzeżenia, aby pod żądnym pozorem nie oglądać talii kart, przechodzi nas przyjemny dreszczyk wyczekiwania. Naprawdę łatwo jest wczuć się w klimat i zginąć w opowieści. Mechanika znika gdzieś zupełnie pod warstwą tajemnicy i fabuły. Cały czas dominuje ciekawość – co tym razem znajdziemy za rogiem? Czego uda nam się dowiedzieć? Jak rozwikłać tą jedną wielką zagadkę?  Biorąc pod uwagę, że jesteśmy agentami skaczącymi po kontinuum czasowym, sam mechanizm powtarzania nieudanej misji od początku świetnie współgra z klimatem. Właśnie cofnęliśmy przecież czas! Mimo tego, że z założenia nie jesteśmy fanami kooperacji, to tutaj idea współpracy znakomicie pasuje do gry. Ze względu na różne zdolności postaci, oraz fakt, że kiedy podróżujemy oddzielnie tylko jeden gracz poznaje treść karty, wszyscy są zaangażowani w rozgrywkę.

Gra jest pięknie wykonana. Już samo pudło – białe i minimalistyczne, przyciąga wzrok i daje obietnicę świetnej zabawy. Same grafiki pomagają wczuć się w klimat rozgrywki. Do tego jeszcze idealnie zaprojektowana wypraska, która pozwala nam zapisać stan gry i wrócić do rozpoczętej partii później, a także bez problemu przechowywać zdobyte przedmioty, które zostają z naszymi agentami na przyszłość.

Mimo przyjemnego klimatu, wielu zaskoczeń i ciekawych zagadek, pierwszy scenariusz T.I.M.E Stories pozostawił nas z dużym poczuciem niedosytu. Może rzeczywiście należy patrzeć na niego bardziej jak na misję treningową, przygotowanie do prawdziwych wyzwań w kolejnych scenariuszach, a nie główną, podstawową grę? Wszyscy agenci z naszego zespołu mieli bowiem dość zawiedzione miny, gdy udało nam się wreszcie osiągnąć sukces. Pytania – Ale to już? Tylko tyle? zawisły nad stołem. Ciekawa, wciągająca i klimatyczna rozgrywka poczęstowała nas bowiem dość płytkim i mało fabularnym zakończeniem. I choć zgodnie z obietnicą czekały na nas zagadki, to jednak nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że powinno być ich więcej. Brakowało też trochę jasno wytyczonego celu. Mimo ogromnych możliwości Agencji T.I.M.E, w bazie nie dowiadujemy się właściwie co mamy zrobić – coś się wydarzy, zapobiegnijcie temu – tyle wiemy. Przyjemniej byłoby stać przed konkretnym zadaniem – powstrzymaj mordercę, znajdź bombę, spraw, żeby dwoje ludzi się nie spotkało... Bardziej pasowałoby to też do tematu, jesteśmy przecież rządowymi agentami! Mamy więc nadzieję, że kolejne scenariusze poprowadzą swoje historie dokładniej, pokazując większą głębię. Sama idea rozgrywki ma bowiem w sobie ogromny potencjał.

Odwiecznym pytaniem pozostaje też czy opłaca się kupować gry z idei nieregrywalne? Czy jest sens trzymać na półce pudełko, do którego raczej już nie wrócimy? Szczególnie, że podstawa T.I.M.E Stories to maksymalnie 4-5 godzin zabawy. I oczywiście potrzebujemy jej, aby bawić się kolejnymi scenariuszami, a może nawet kiedyś z sentymentu rozegramy powtórkę. Nie jest to jednak gra, przy której spędzimy więcej czasu i która będzie nam umilać długie wieczory, chyba że będziemy zaopatrywać się w kolejne dodatki. Jako gra „jednorazowa” T.I.M.E Stories jest więc droga. Dzięki temu, że nie ingerujemy bezpośrednio w żadne elementy gry, da się ją jednak odsprzedać, czy wypożyczyć. I może to jest właśnie metoda?

Czy Ci się spodoba?

T.I.M.E Stories to z pewnością ciekawe novum w planszówkowym świecie, oferujące zupełnie inne doznania i emocje przy stole. Pozwalają nam one zanurzyć się w opowieść, zamiast skupiać na najbardziej optymalnych ruchach i strategicznych rozwiązaniach. Pierwszy scenariusz nie rzucił nas jednak na kolana. Spodziewaliśmy się po nim więcej. Liczyliśmy na rewolucję i wrażenia, które zrekompensują “jednorazowość” rozgrywki. Była to jednak tylko misja treningowa dla nowych agentów, czekamy więc na kolejną okazję uratowania kontinuum czasowego w dodatkach. Mamy nadzieję, że w nich gra wykorzysta swój pełen potencjał. Z dużym prawdopodobieństwem T.I.M.E Stories zniknie jednak wkrótce z naszej kolekcji.

Jeśli macie ochotę na coś nowego, innego od klasycznej planszówki, czy zwykłej kooperacji, jeśli marzy wam się zagadka, tajemnica i opowieść – wypróbujcie T.I.M.E Stories.


Co lubimy


unikalny mechanizm odkrywania fabuły i zagadek wraz z kolejnymi kartami talii; klimatyczną rozgrywkę angażującą wszystkich graczy; piękne wykonanie z wypraską pozwalającą zapisać rozpoczętą partię

Na co narzekamy


"jednorazowy" charakter gry; podstawowa gra wydaje się być jedynie wstępem do prawdziwych scenariuszy

Basior