Wiedźmin: Gra Przygodowa, czyli wieczór z Geraltem

 

Kiedy okazało się, że Ignacy Trzewiczek wraz z CD Projekt RED i Fantasy Flight Games stworzą Wiedźmina, w planszówkowym świecie zawrzało. Wszyscy w napięciu wyczekiwali na skąpo przekazywane informacje o grze. Kiedy wreszcie doczekaliśmy się premiery, zawrzało jeszcze bardziej i gra zyskała zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników. Chcecie wiedzieć co my o niej sądzimy?

 
Podsumowanie
 

Gatunek:
 
Próg Wejścia:
 
Losowość:
 
Interakcja:
 
Autor:
 
Wydawca: ,
 
Rok Wydania W Polsce:
 
Typ Mechaniki: ,
 
Czas Gry [min]:
 
Liczba Graczy Min.:
 
Liczba Graczy Max.:
 
Powierzchnia Rozgrywki [m²]:
 
Cena W Dniu Recenzji:
 
Grywalność według niej
75%


 
Grywalność według niego
75%


 
Cena/jakość
80%


 
Regrywalność
70%


 
Skalowalność
70%


 
Total Score
74%
74/100


User Rating
6 total ratings

 


1
Posted 16/01/2015 by

 
Recenzja
 
 

O co w tym chodzi?

Wiedźmin: Gra Przygodowa pozwala nam przeżyć wieczór z bohaterami sagi Andrzeja Sapkowskiego na planszy. Wcielamy się w jedną z czterech postaci: Geralta, Jaskra, Triss Merigold lub Yarpena Zigrina i podróżujemy po świecie wypełniając misje, zdobywając sławę (punkty zwycięstwa). Gra kończy się gdy pierwszej osobie uda się zrealizować swoje trzecie zadanie, ale zwycięzcą zostaje ten, który najbardziej wsławił się podczas swoich przygód (zdobył najwięcej punktów zwycięstwa).

Więcej o podstawowych założeniach Wiedźmina możecie przeczytać w naszej relacji z prezentacji gry (jeszcze przed premierą) podczas IV Portalkonu.

Wiedźmin miał być grą łatwą o nieskomplikowanych i krótkich zasadach. To założenie z pewnością zostało spełnione. Podstawowa instrukcja to tylko 8 stron, które już pozwolą cieszyć się rozgrywką. Dla bardziej dociekliwych graczy przygotowano także szczegółowy Podręcznik Zasad. Bez zbędnego gadania można więc zaczynać przygodę!

Dowiedz się więcej…

Już na pierwszy rzut oka Wiedźmin zachwyca wyglądem – śliczne figurki i grafiki, ładna, czytelna plansza, cała masa kolorowych znaczników. Sama waga pudła pozwala nam mieć nadzieję na wiele ciekawych komponentów, a jego wnętrze z pewnością nie zawodzi. Zdecydowanie dobrym pomysłem było także zróżnicowanie wielkości poszczególnych talii kart, dzięki czemu łatwiej przygotować grę, ale także odnaleźć się podczas rozgrywki. Gra naprawdę cieszy oko. Niestety, na niektórych komponentach znajdziemy drobne błędy, czy raczej niespójności (np. źle podana ilość tropów potrzebnych do wykonania zadania wsparcia). Co prawda, z każdym z tych drobiazgów łatwo sobie poradzić i nie psują one rozgrywki. Jednak przy tytule tak długo wyczekiwanym i tak ładnie wydanym podobne rzeczy nie powinny się zdarzyć.

Co nas czeka po rozłożeniu planszy? Na pewno długa rozgrywka. Nawet przy grze w dwie osoby zajmie nam ona ponad godzinę. Dla czterech graczy często potrwa nawet i trzy! Co więcej, rozgrywka jest dość statyczna. Właściwie wcale nie ma tu interakcji, a ruch każdego z graczy trwa długo, nawet jeśli nie jest on myślicielem. Downtime przy czterech graczach jest więc naprawdę ogromny. Nie czeka też na nas zbyt wiele wyborów. Ot, możemy zdecydować którą drogą dostać się do miejsca naszej misji; czy wykonać zadania poboczne czy je pominąć; czy zdobywać tropy podróżując czy wykonując śledztwa itd. Żadnego liczenia, główkowania i kombinowania. Do tego wcale nie mała losowość, która potrafi pokrzyżować nasze najbardziej misterne plany! Losowość, na którą tylko w bardzo ograniczony sposób możemy wpływać. Na ogół musimy się jednak pogodzić z tym, że i przygotowanemu Geraltowi zdarza się przegrać z najsłabszym potworem, bo tak się akurat kości potoczyły. Zaś czasem nawet tchórzliwemu Jaskrowi uda się poskromić srebrną bestię, ku zdziwieniu dla niego samego. Cóż, w świecie pełnym przygód nigdy nie możemy być pewni co nas spotka. Ale bywa przecież, że mamy wyjątkowego pecha i z frustracją patrzymy na naszą poranioną, ledwo żywą postać, kiedy naszemu przeciwnikowi – farciarzowi udaje się uciec od wszystkich nieszczęść. Ot los!

Wszystko to nie brzmi najlepiej, prawda? Wiedźmin zapewnia jednak naprawdę dobrą zabawę, ale przede wszystkim NAD, a nie NA planszy. Rozgrywka porywa nas wprost do świata Białego Wilka i jego przygód. Śmiejemy się więc z wybryków Jaskra, trzymamy kciuki za walki krasnoludów, patrzymy jak poraniony Geralt dochodzi do siebie w Ellander, a Tris przygotowuje swoje zaklęcia. I choć na planszy nie ma prawie wcale interakcji między graczami, to odbywa się ona przy stole. Szczególnie kiedy Jaskier jest w grze, nie uda nam się nie śmiać do rozpuku. Wiedźmin potrafi naprawdę wciągnąć w swój świat. Do tego rozgrywka jest na tyle niewymagająca, że nie musimy całej swojej uwagi poświęcić sytuacji na planszy, ale bez straty dla gry możemy zająć się sączeniem drinka i wymianą najnowszych ploteczek. Spora dawka losowości sprawia, że z zainteresowaniem przyglądamy się kolejnej walce. Nie aby sprawdzić umiejętności bohatera, ale aby przekonać się czy pech nie popsuje mu szyków. Oczywiście zabawa zależy bardzo od grona ludzi z jakimi zasiądziemy do stołu. Nie muszą oni co prawda znać się na grach, muszą mieć poczucie humoru. Ale wszyscy przecież gramy w planszówki tylko w doborowym towarzystwie! Dlatego też downtime nie razi w Wiedźminie tak bardzo. Jest to idealny czas żeby dorobić drinka, albo dowiedzieć się co słychać u przyjaciół. Z tego samego jednak powodu wersja elektroniczna Wiedźmina jest dla nas niegrywalna. Bez ludzi dokoła z którymi można porozmawiać, czy pośmiać się z ostatnich wydarzeń na planszy, gra staje się nieznośnie statyczna, monotonna i długa.

Kolejnym plusem Wiedźmina jest duża różnorodność postaci, które wiernie oddają książkowe pierwowzory. Po każdej kolejnej partii wszyscy chcą spróbować rozgrywki innym charakterem. Z jednej strony mamy więc Geralta, któremu nikt nie może równać się w ataku i który z łatwością zmierzy się z każdym potworem. Jednak (jak to i w książce bywało) choć zwykle udaje mu się zabić każdą zmorę, to sam równie często dostaje po głowie i rzadko kiedy wyjdzie z walki bez rany. W obronie z kolei niezastąpione są krasnoludy (w końcu w grupie siła, a Yarpen ma pod swoją komendą 4 towarzyszy), które nie dość że są bardziej wytrzymałe i mogą znieść więcej ran, to jeszcze dużo rzadziej je odnoszą. Jednak coś za coś – trudniej im wygrać walkę. Do tego Triss, która potrafi przygotować zaklęcia, przy których nawet Wiedźmin wydaje się bezbronny. Jeśli jednak potwór złapie ją gdy nie jest gotowa – nie ma szans. I na końcu Jaskier. Cały Jaskier! Jak w książce – wszędzie go pełno, zawsze musi uciekać przed tym, co sam sprowadził. Wygadany, złośliwy, bezczelny. Wojownik z niego żaden, ale cóż z tego? Może przecież napisać balladę o walkach innych graczy i też dostać punkty! Wystarczy, że się czarująco uśmiechnie, a pieniądze wędrują prosto do jego kieszeni, dzięki czemu stać go na pomocnych przyjaciół i przyjaciółki. Każdą z postaci gra się zdecydowanie inaczej, każda wprowadza swój unikalny klimat do gry. Dlatego też w Wiedźmina zdecydowanie najlepiej grać w czwórkę. Cóż z tego że trwa to dłużej, więcej jest wtedy śmiechu i zabawy. Bo jak tu grać bez uroczego barda albo wojowniczych krasnoludów? Rozgrywka w niepełnym składzie traci naprawdę dużo uroku.

Różnorodne postaci powodują także, że gra nieprędko się znudzi. Do tego karty rozwoju, pozwalające nam dodatkowo kształtować bohaterów, wiele kart misji i śledztw. Wszystko to sprawia, że Wiedźmin ma dość wysoką regrywalność. Jedynie talie potworów i nieszczęść mogłyby być bardziej obszerne. Niebezpieczeństw czyha na nas tak wiele, że niekiedy powtarzają się one nawet w trakcie jednej rozgrywki. Dla równowagi, na karty dobrego losu trzeba się porządnie napracować. Te więc z pewnością nie prędko się znudzą. Cóż, przecież w grze twórcy Robinsona Cruzoe nie może być zbyt różowo! 😉

Czy Ci się spodoba?

Wiedźmin: Gra Przygodowa to tytuł na który wszyscy czekali z niecierpliwością. Rosły więc oczekiwania i domysły. Teraz, w sieci krążą bardzo różne opinie na temat gry. Wiele z nich mówi o zawiedzionych oczekiwaniach. Z pewnością Wiedźmin to nie jest gra dla planszówkowych geeków, którzy sięgną po ten tytuł w poszukiwaniu wymagającej, mózgożernej rozgrywki. Ale też Wiedźmin nigdy nie miał być taką grą. W założeniach tytuł ten miał być grywalny dla osób, które nie spróbowały jeszcze planszówkowego hobby, albo stawiają w nim swoje pierwsze kroki. Miał to być tytuł przede wszystkim dla fanów sagi Andrzeja Sapkowskiego, bez względu na ich umiejętność grania w planszówki. I to właśnie Ignacemu Trzewiczkowi udało się osiągnąć. Jeśli masz czas (bo rozgrywka nie jest krótka) i ochotę na zabawną, lekką, bywa że przewrotną przygodę z przyjaciółmi w świecie magii i potworów, to Wiedźmin Cię nie zawiedzie!

My jesteśmy na tak. Nie jest to można najbardziej wybitna gra w swoim gatunku. Jest to jednak gra, która dostarczyła nam dobrej zabawy i śmiechu. Gra, którą my i nasi znajomi mamy ochotę wyjąć na stół kolejny raz. Gra, dzięki której z łatwością wciągniemy do świata planszówek nowe osoby. Gra, którą, jako fani książkowej sagi, musimy mieć na półce.


Co lubimy


świetne wykonanie; klimatyczną rozgrywkę; dopasowanie gry do fabuły książki; mnóstwo śmiechu i zabawy nad planszą; bardzo lekką i łatwą rozgrywkę; przyjemną, choć wysoką, losowość – tak to podczas przygód bywa!; dużą różnorodność bohaterów

Na co narzekamy


długi downtime; bardzo niski poziom interakcji między graczami; wysoką losowość, która potrafi frustrować – jak pech to pech!; małą ilość wyborów; niewiele kombinowania

Basior