3
Posted 15/07/2014 by Basior in Artykuły
 
 

Osadnicy: Narodziny Imperium – pierwszy rzut oka na Portalkonie

Osadnicy: Narodziny imperium
Osadnicy: Narodziny imperium

Na czwartym Portalkonie mieliśmy okazję wreszcie zagrać w długo oczekiwaną, najnowszą grę Ignacego Trzewiczka – Osadnicy: Narodziny Imperium (Imperial Settlers). Jest ona oparta na mechanizmie zaczerpniętym z 51.Stanu, ale ponoć odświeżonym i ze zniesionymi limitami (niestety w 51. Stan dotąd nie graliśmy). Rozgrywka trwa około 60 minut i przeznaczona jest dla 1 – 4 graczy. Gra toczy się przez 5 rund, które trwają tak długo, dopóki wszyscy z graczy nie spasują (a więc ilość akcji jest nieograniczona). Wcielamy się w lidera jednej z czterech frakcji: przebiegłych Egipcjan, dostojnych Rzymian, dystyngowanych Japończyków lub dzikich Barbarzyńców i staramy się poprowadzić nasz naród do zwycięstwa (poprzez zdobycie największej ilości punktów w grze). Naszym zadaniem jest więc stworzenie i rozbudowanie cywilizacji od podstaw, a w grze naprawdę czujemy, że budujemy i się rozwijamy. Zaczynamy właściwie z niczym. „Co ja mam zrobić? Na nic nie mam surowców…” – jęknęłam w pierwszej turze pierwszej rozgrywki. W ostatniej z dumą parzyłam na moje piękne imperium, a surowce dosłownie wylewały się z „magazynu”. Dokładnie tego oczekujemy od gier cywilizacyjnych – poczucia budowania!

Frakcje są bardzo zróżnicowane i wymagają różnych strategii gry. Barbarzyńcy – prości i dzicy, jak szarańcza panoszą się po świecie niszcząc wszystko na swojej drodze. Rzym wznosi wspaniałe budowle, dostojnie walcząc o zwycięstwo. Japonia, z jednej strony delikatna i najbardziej narażona na ataki, z drugiej posiadająca ogromną siłę handlu. I Egipt, którzy przebiegle przejmuje budynki przeciwników dzięki czarnej magii. Każda z frakcji wydaje się mieć silne i słabe strony, każdą będziemy musieli grać inaczej. Szczególnie, że każdy z narodów posiada oddzielną talię kart (niezależnie od wspólnego stosu), a w większości przypadków to do nas będzie należała decyzja czy wolimy dostać kartę frakcji, czy kartę ogólną.

Same karty stawiają przed nami kolejne wybory. Możemy na daną lokację najechać, niszcząc ją, ale szybko zdobywając nowe zasoby, możemy wybudować ją, aby stale czerpać z niej korzyści, lub zawrzeć z nią umowę handlową, zyskując pewne towary. Mimo tak wielu możliwości zawartych na jednej karcie, talia jest przejrzysta i nie musimy długo wczytywać się w opisy, aby zrozumieć dostępne opcje. Dzięki temu w grze nie ma zbyt wielu elementów, ale czeka na nas cała masa dylematów. Zasad nauczymy się naprawdę bardzo szybko, a gra się niezwykle lekko. Wybory, które musimy podjąć nie są banalne, ale to nad nimi przyjdzie nam się głowić, nie nad zasadami samej gry. Osiągnięcie dobrego wyniku stanowi nie lada wyzwanie.

Osadnicy: Narodziny imperium są głównie grą optymalizacyjną, o zdobywaniu i efektywnym wykorzystaniu zasobów. W tego typu grach na ogół brakuje interakcji. Tutaj jednak zostało to wzięte pod uwagę i możemy napaść na swoich przeciwników, niszcząc ich lokacje i zdobywając w ten sposób zasoby. Z drugiej jednak strony, osoba napadnięta na otarcie łez zawsze dostanie drewno ocalałe ze zgliszczy oraz będzie mogła wykorzystać fundamenty po zniszczonym budynku, aby łatwiej wybudować kolejną lokację. Taka interakcja to dla nas strzał w dziesiątkę. Z jednej strony niweluje wrażenie, że każdy z graczy układa niezależnego pasjansa, z drugiej strony nie generuje ona aż tak negatywnych emocji (w końcu obie strony coś zyskują). Dla nas to idealna receptura!

Właściwie to ja zakochałam się w Osadnikach tuż po otwarciu pudełka. Małe czerwone jabłuszka, różowe ludziki – jak nie oszaleć na punkcie takich drewienek? Do tego świetne, nieco komiksowe grafiki. Gra naprawdę cieszy oko! Kapitalnym rozwiązaniem jest dla mnie także podłużna karta frakcji wokół której budujemy swoje imperium. Z jednej strony pomaga nam ona porządkować elementy gry: zasoby i wybudowane karty lokacji, z drugiej strony działa jak karta pomocy, przypominająca o naszych cechach specjalnych, czy możliwych akcjach. I znów jeden element zastępuje kilka innych, a jeszcze dodaje walorów estetycznych.

Osadnicy: Narodziny Imperium to gra, której byliśmy bardzo ciekawi (zdecydowanie lubimy gry cywilizacyjne), ale zachowywaliśmy pewien dystans. Gry Portalu często przypadają nam do gustu, z drugiej strony bywają też takie po które nigdy nie sięgamy, i które odstraszają nadmiarem zasad (jak według nas Robinson). Osadnicy jednak urzekli nas bez żadnych wątpliwości. Rozgrywka jest wdzięczna i lekka, ale wciąż emocjonująca i stanowi wyzwanie. Pojawia się interakcja, ale nie za dużo i nie za bardzo negatywna. Budujemy cywilizację i naprawdę czujemy następujący rozwój. Wszystko to toczy się dość szybko i dynamicznie, przy wykorzystaniu cieszących oko, kolorowych komponentów. Co więcej gra pozostawia ogromne pole do popisu jeśli chodzi o dodatki, choćby kolejne frakcje. Wszystko to wygląda na receptę na planszówkowy sukces! Przyznam, że nie mogłam oderwać się od planszy i odliczam dni do premiery. Chyba żadna jeszcze gra nie zauroczyła mnie tak bardzo od pierwszej rozgrywki (i nie, ten artykuł nie jest sponsorowany). Jedyne co mnie zastanawia, to czy przy czterech graczach Osadnicy nie będą borykać się z problemem zbyt długiego downtime’u. W końcu wyborów czeka na nas co niemiara i nawet przy dwóch osobach zdarzały nam się przestoje. Mam nadzieję, że uda nam się przetestować to już wkrótce na własnym egzemplarzu gry.


Basior

 


  • Pingback: Jak bawiliśmy się na 4 Portalkonie? Gra wstępna()

  • bodzioslaw

    Wygląda całkiem podobnie do Nowej Ery/51. Stanu. 3 możliwości zagrania karty. Ale oddzielne talie to może być fajne rozwiązanie. Może kolejny komercyjny sukces jak armie do NS Hexa?
    Dzięki za zdjęcia, wreszcie można było się przyjrzeć tym ,,graficzkom z gry fejzbukowej” jak to określił Tom Vasel. Choć mi bardziej przywodzi na myśl komputerowych Settlersów (przynajmniej ludziki i budowle).
    Zobaczymy, zobaczymy.

    • Ender

      Grafiki sa sliczne. Podobnie jak w Dziedzictwie – z przyjemnoscia ciagnie sie kolejna karte tylko po to, zeby zobaczyc jak wyglada. No i te drewienka <3