1
Posted 20/12/2015 by Basior in Artykuły
 
 

Pionek jubileuszowy, czyli XXV edycja.


Najstarsza w Polsce impreza poświęcona grom planszowym doczekała się jubileuszowej XXV edycji. Ta okrągła liczba przyniosła też zmiany i Pionek przeniósł się z Gliwic. Jak grało się w nowej lokalizacji i jak wypadł XXV Pionek? Jak zawsze – wspaniale!

Możliwości lokalowe spowodowały, że w tym roku Pionka po raz pierwszy gościło Zabrze w dużo większej hali. Naszym zdaniem był to strzał w dziesiątkę! Koniec z walką o stoliki. O każdej godzinie, zawsze było dla nas dość miejsca. I to bynajmniej nie dlatego, że sala świeciła pustkami. Na Pionku pojawiło się znów około tysiąca osób, graczy było więc mnóstwo, ale na każdego czekało miejsce. Super! Jedynym drobnym minusem był chłód panujący na sali. Na szczęście wszystkich rozgrzewały emocje towarzyszące rozgrywkom. 🙂

Na XXV edycję Pionka organizatorzy przygotowali, jak zawsze z resztą, masę atrakcji. Byli goście, konkursy, nowości, a przede wszystkim mnóstwo wydawców. W Zabrzu można było spotkać około 20 wydawnictw, które z zapałem prezentowały swoje nowe gry. I tu znów przydało się dodatkowe miejsce i dodatkowe stoliki. Na poszukiwaczy nowości czekało bowiem wiele egzemplarzy gier, bez problemu można więc było zagrać nawet w najbardziej gorące tytuły, nie czekając w kolejce. Jak zawsze trzeba także pochwalić organizację. Na Pionku każdy, tuż po przekroczeniu progu sali, czuje się jak długo oczekiwany gość, a mnóstwo pomarańczowych koszulek jest w pełnej gotowości, zawsze chętnych do pomocy, czy tłumaczenia zasad.

A w co graliśmy? Na Pionka niestety przyjechaliśmy tylko na kilka godzin. Udało nam się jednak nadrobić  nieco zaległości. Gry 2pionków nie mają już dla nas tajemnic i spędziliśmy naprawdę wesołe chwile licząc godziny w Szalonych Zegarkach, wchodząc do Podziemi, karmiąc zwierzaki na Wesołej Karmie i walcząc z groźną Babą Jagą. Wreszcie udało nam się także spróbować trzeciej, i zapewne ostatniej, gry z uniwersum Świata Dysku. Sekary jednak zupełnie nie przypadły nam do gustu i nie staną na naszej półce. Wydały się nam się za mało Pratchett-owskie i emocjonujące, za bardzo spokojne i logiczne. Naszym zdaniem żaden z następców Ankh-Morpork nie może się z nim równać. Odwiedziliśmy także stanowisko Lucrum Games, gdzie w tym roku bawiliśmy się zdecydowanie najlepiej. Ich nowa propozycja – Red7 skradła także i nasze serca. Siła tkwi w prostocie i tak właśnie jest w przypadku tej niezwykle sprytnej, malutkiej karcianki. Wreszcie udało nam się także zagrać w dobrze już znanych Intrygantów. Rzeczywiście Intryganci to gra złośliwa, ale przede wszystkim wymagająca bystrości umysłu i kombinowania. Dokładnie tak jak lubimy. Nie było więc wyjścia – zarówno Red7, jak i Intryganci wrócili z nami do domu, a wkrótce możecie spodziewać się szerszej relacji z naszych wrażeń z rozgrywek. Tuż przed wyjściem zerknęliśmy jeszcze na Giełdę Gier Używanych i jak zwykle nie mogliśmy się oprzeć zakupom. Giełda na Pionku zawsze jest bowiem bardzo obszerna i każdy znajdzie tam coś dla siebie w świetnych cenach.

XXV Pionek jak zwykle wypadł więc wspaniale. Na Pionku po prostu trzeba świetnie się bawić. Kolejna edycja już na pół roku – wpadnijcie koniecznie, nie tylko jeśli mieszkacie na Śląsku!


Basior